30 stycznia 2022

Zagłada Pompejów

 

Wyobraźcie sobie małe włoskie miasteczko. Piękne, bogate, ze świątyniami, domami ozdobionymi freskami i mozaikami... Widzicie? To spokojna miejscowość o nazwie Pompeje. Słynęła z uprawy winorośli, drzew oliwnych i eksportu wina. W I wieku naszej ery była dobrze rozwijającym się, około jedenastotysięcznym, kwitnącym miastem. 

Poczujcie się częścią największego ówczesnego imperium, Cesarstwa Rzymskiego, które jest u szczytu potęgi. Panuje boski cesarz Tytus, syn Wespazjana. Jest 79 wiek naszej ery. Zaczyna się dzień, jest piękna słoneczna pogoda. Szykujecie się do pracy, przed wami mnóstwo codziennych obowiązków. W oddali wprawdzie widać stożek Wezuwiusza, ale przywykliście do tego widoku. Owszem, Wezuwiusz czasami jest niespokojny, jakby budził się z uśpienia. Niekiedy widzicie dym unoszący się ze stożka, ale już tak wcześniej bywało nie raz... Około południa  Wezuwiusz budzi się na dobre. Ze stożka wydobywa się słup ognia i czarna chmura dymu, która powoli przesłania wszystko.

Niektórzy z mieszkańców zapobiegliwe uciekają, inni lekceważą niebezpieczeństwo. A kiedy decydują się na ewakuację, jest już za późno. Tym, którzy nie zdołali uciec grozi nieunikniona śmierć. Na przerażonych i uciekających  ludzi sypie się deszcz z rozżarzonych  kamieni oraz gorącego popiołu wulkanicznego. Zaczynają się pożary, zawalają nadwątlone budynki i nie ma już czym oddychać. Temperatura dochodzi miejscami do kilkuset stopni. W takiej temperaturze ludzie umierają natychmiast. Erupcja trwa trzy dni. Miasto zniknęło z powierzchni ziemi przysypane kilkumetrową warstwą pyłów wulkanicznych.

Tak wyglądała zagłada Pompejów przez siły natury, jedna z najbardziej znanych i jednocześnie najbardziej dramatycznych. Wezuwiusz zabił około dwóch tysięcy mieszkańców, tych którzy nie zdążyli się ewakuować. Co dziwnie nie znamy dokładnej daty tego wydarzenia, bo historycy podają dwa różne miesiące: sierpień lub październik, ale  na pewno 24 dzień któregoś z tych miesięcy. Przez wieki Pompeje popadły w zapomnienie. Nie pamiętano o mieście pogrzebanym przez Wezuwiusza.

Dopiero w końcu XVIII wieku na bazie napoleońskiego zainteresowania historią i oświeceniowej chęci odkrywania, zaczęto badać te tereny. I odkopano dwa tysiące ciał, które zastygły pod wulkanicznym popiołem w pozach w jakich dopadła ich śmierć.

Odkopano także  tysiące przedmiotów codziennego użytku, wyposażenia domów, warsztatów i sklepów, termy, wodociągi, elementy wystroju wnętrz, piękne dekoracje...

Ślady pompejańskiego życia zatrzymane w czasie. 

Dom Dramaturga – posadzka z napisem cave canem ( „Strzeż się psa”) w wejściu(zdjęcie domena publiczna).

Pompeje  to najbardziej znana na świecie historyczna "kapsuła czasu". W 1997 roku to stanowisko archeologiczne zostało wpisane na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Pompeje dają badaczom niesamowitą możliwością  poznania zatrzymanego w czasie życia ludzi sprzed prawie dwóch tysięcy lat.  Czasami jest to tak plastyczne, że miałam wrażenie, ze mieszkańcy są gdzieś obok i zaraz wrócą.

Niesamowite wrażenie robi przechadzanie się ulicami Pompejów, 

zaglądanie do domów, oglądanie świątyń czy siadanie na trybunach amfiteatru....

Drogi rzymskie tak, te same, którymi przechadzali się mieszkańcy w 79 roku, umożliwiają dojście turystom do term,  fontann czy  domów zdobionych często bardzo drogą rzymską czerwienią.

Teatr Wielki w Pompejach

Jednak największe wrażenie wywołują odlewy ciał mieszkańców. Popioły pokrywające Pompeje szybko zastygały, zachowując wewnątrz kształt pogrzebanych ludzi. W XIX wieku opracowano metodę wykonywania ich gipsowych odlewów. Przez niewielki otwór wlewano gips, który wypełniał pustą przestrzeń. Następnie  usuwano warstwę popiołu, odsłaniając odlewy ciał czy przedmiotów. 
Mieszkańcy Pompejów Terentius Neo z żoną, fresk z I wieku znaleziony w ich domu 
w Pompejach ( zdjęcie domena publiczna).

 Te gipsowe odlewy z zastygłych postaci ludzi i zwierząt są świadectwem  tragedii jaka się wtedy rozegrała  i uzmysławiają nam ogrom cierpień tych ludzi.

Duże  wrażenie robią zastygłe postacie psów, które często przywiązane łańcuchami nie zdołały uciec.

Pompeje ciągle żyją. Nie tylko w naszej wyobraźni i nie tylko dzięki turystom z całego świata.  Są miejscem wystaw, koncertów i wizyt państwowych. Chyba najsłynniejszy koncert w pompejańskim amfiteatrze odbył się w 1971 roku. Koncert bez publiczności, zagrał tam angielski zespół Pink Floyd. Koncert został zarejestrowany i wydany na płycie "Live at Pompeii".

 

Suita "Echa". Można słuchając jej wyobrazić sobie dalekie echa gwaru Pompei i pomruków Wezuwiusza.

Pompeje są też plenerem rozlicznych wystaw. Zwiedzając je w 2016 roku trafiliśmy na możliwość oglądania rzeźb nieżyjącego już polskiego artysty Igora Mitoraja. Jego olbrzymie, metalowe posągi nadały Pompejom niesamowitego wyglądu i mimo swojej nowoczesnej formy doskonale się wpisały w atmosferę tego miejsca. Umieszczono ich około trzydziestu. 

Niektóre z nich wyglądały jakby stały tam od wieków, jak antyczni bogowie lub herosi pilnujący tego miejsca. Ale nie ich siłę i potęgę symbolizują te posągi.  Postacie są pozbawione głów czy kończyn, czasem przewrócone za ziemię, jakby zniszczone przez kataklizm i siły natury. 

Twarze niektórych posągów są popękane, oszpecone i kalekie. Możemy wyobrazić sobie falę gorąca, która wypaliła na ich twarzach blizny.  Myślę, że twórczość Mitoraja właśnie w Pompejach znalazła swoje najdoskonalsze dopełnienie.

Niekompletne postacie, pozbawione części ciał pobudzają naszą wyobraźnię. Tak jak wyobrażamy sobie pełne mieszkańców i gwaru Pompeje, tak też dopełniamy w myślach brakujące części posągów. I twórczość Mitoraja i zwiedzanie Pompejów opiera się na naszej wyobraźni.

"Ikar"-wizja Mitoraja

Po zakończeniu wystawy "Mitoraj w Pompejach" jedno z jego dzieł -"Dedal" pozostawiono w Pompejach.

„Dedal”  rzeźba Mitoraja przy wejściu do Pompejów.

Na koniec oddajmy głos bezpośredniemu świadkowi tych wydarzeń politykowi i pisarzowi rzymskiemu, Pliniuszowi Młodszemu. Przebywał w okolicy Pompejów, ale  zdołał się uratować. Zginął natomiast jego wuj Pliniusz Starszy, rzymski historyk i polityk, który, wiedziony ciekawością i chęcią pomocy mieszkańcom, udusił się wyziewami Wezuwiusza. Oto, co pisze Pliniusz Młodszy wspominając swoją ucieczkę: "Zanim się obejrzeliśmy ogarnęła nas ciemność, nie taka, jak pozbawiona blasku księżyca lub pochmurna noc, lecz taka, jak w zamkniętym pomieszczeniu, kiedy zgaszą lampę. Wielokrotnie stawaliśmy, aby strząsać z siebie popiół, inaczej jego ciężar przykryłby nas lub wręcz zmiażdżył".

Wyobraźcie sobie to...


Artykuł ten dedykuję Kasi i Jurkowi, którym zawdzięczam możliwość zobaczenia na własne oczy Pompejów i przeżycia tego wszystkiego, co opisałam.