Mimo wszystko, mimo naszych ludzkich
rozterek i niepewności jutra, przyroda funkcjonuje normalnie. Kończą się zapasy
chlorofilu zgromadzone w roślinnych komórkach. Zieloność zmienia się we
wszystkie możliwe odcienie żółci, czerwieni i pomarańczu, aby ostatecznie
całkiem zbrązowieć. I w listopadzie Flora pozwoli sobie na stratę listowia i
sen zimowy. Chyba, że jest się rośliną zimozieloną. To wtedy proces ten nas nie
dotyczy.
Zacznijmy poetycko.
„Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta
dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła…”
Czy nadal w Polsce mimozami jesień się zaczyna? Tak, oczywiście. Z tą tylko różnicą, że… to wcale nie są mimozy. Co to właściwie jest? Żółto kwitnące rośliny, takie jak na zdjęciu poniżej, które uważamy za mimozę, wcale mimozą nie są. To nawłoć kanadyjska, która przywędrowała do nas z Ameryki. Do dziś można ją spotkać w ogrodach. Także ja, na początku mojej ogrodniczej działalności, pozwoliłam rozgościć się nawłoci. Niestety jest bardzo ekspansywna, posiada ogromną ilość nasion i rozsiewa się wszędzie. Ciężko nad nią zapanować. Często widzę ją na łąkach, nieużytkach, w przydrożnych rowach. Wiele osób traktuję ją jak chwast, wyrywając bezlitośnie. Choć znane mi jest także wykorzystanie nawłoci w pszczelarstwie i ziołolecznictwie.
![]() |
Nawłoć, czyli "polska mimoza" |
Prawdziwa mimoza, inaczej czułek wstydliwy, wygląda całkiem inaczej. Ma drobne, różowe kwiaty, a jej cechą charakterystyczną jest zwijanie się liści i to natychmiast po dotknięciu. Ciekawe i nieoczekiwane zjawisko. Czy można ją spotkać w Polsce? Tak, ale tylko w kwiaciarniach i ogrodach botanicznych. Niestety w naszym klimacie nie przetrwa w gruncie. Cóż, delikatna jak mimoza. Miałam okazję zobaczyć "działanie” listków mimozy. Przy najlżejszym nawet dotknięciu wstydliwie chowają się przed intruzem. Taki system obronny. My też czasami zwijamy się w kłębek, aby ochronić się przed złym światem i jego problemami.
![]() |
Mimoza, czyli czułek wstydliwy |
Dlaczego więc Tuwim użył tej nazwy. Cóż licentia poetica. Poza tym na początku XX wieku w tradycji ludowej rzeczywiście nazywano nawłoć „polską mimozą”.
Mój ogród obchodzi w tym roku dwudzieste urodziny. Kiedy kupowaliśmy nasz kawałek ziemi rosła tu tylko kukurydza. Nasadzenia zaczęliśmy od sosen, brzóz, jarzębin, modrzewi...Dziś są to potężne
drzewa. Ogród żyje własnym życiem i ciągle się zmienia. Odwołując się do
powiedzenie Heraklita z Efezu, twórcy powiedzenia panta rhei, możemy stwierdzić, że dwa razy nie
można wejść do tego samego ogrodu.
Dziś mój ogród w jesiennej odsłonie.
Polska złota jesień oferuje nam, poza nawłocią, całe mnóstwo innych
atrakcji. Nie tylko bajecznie kolorowe liście, ale także owoce dziko rosnących
drzew i krzewów.
Ognik szkarłatny jak widać nie zawsze jest
szkarłatny |
Bajecznie kolorowe owoce: berberysu, cisu,
trzmieliny pospolitej, ognika szkarłatnego czy dławisza cieszą co roku moje
oko. Niektóre z nich np. owoce berberysu mogą być wykorzystywane na nalewki,
dżemy czy konfitury. Inne, jak cisu są silnie trujące, ale wszystkie tworzą
klimat mojego jesiennego ogrodu.
![]() |
Barwne owoce dławisza |
Trujące owoce wiecznie zielonego cisa |
Pięknie do zimowego snu
przygotowuje się moja ulubiona brzoza "Dalecarlica" o cudnie
postrzępionych liściach. Sadziłam ją kilkanaście lat temu jako małą roślinkę,
patyczek prawie. Dziś to dorodne, wysmukłe i eleganckie drzewo.
Już prawie ogołocona z liści moja ulubienica |
Ściany mojego domu porasta
pięknie przebarwiający się winobluszcz pięciolistkowy, najbardziej chyba
jesienią widowiskowe pnącze. Wspaniale dekoruje nie tylko ściany, ale i
wspina się na inne rośliny, dając niesamowite efekty kolorystyczne.
Winobluszcz, w odróżnieniu od bluszczu, traci
liście na zimę, ale za to jesienią... |
Winobluszcz wspinający się po krzewie jałowca |
Klon palmowy to jedna z najpiękniejszych
jesiennych roślin |
W tle intensywnie żółta iglicznia |
Zagajnik brzozowy, z własnoręcznie sadzonych
małych drzewek, dziś prezentuje się okazale. Cieszy nas koźlakami i dorodnymi
prawdziwkami.
Zagajnik brzozowy z mojej perspektywy |
![]() |
Niektóre liście jeszcze kurczowo trzymają się
resztek letnich kolorów |
![]() |
Pęcherznice dają jesienią barwny popis |
Tworzę ten ogród, aby kreować
przestrzeń wokół siebie. Realizuję tym samym najwyższy poziom w hierarchii
ludzkich potrzeb Abrahama Maslowa- potrzebę samorealizacji. Na czym ona polega
w moim przypadku? Zmieniam kawałek świata należący do mnie, rozwijam własną wyobraźnię i tworzę. Wprawdzie
nie obraz ani symfonię, ale moją małą rzeczywistość. Razem z przyrodą
współtworzę harmonię i piękno.
"Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły."
W moim ogrodzie anioły nie fruwają
(ja o tym w każdym bądź razie nic nie wiem). Ale niezależnie od pory roku aniołowie mojego ogrodu pilnują.
Zimą siedzą cicho, trochę ukryte, aby wiosną rozpostrzeć skrzydła lub przysiąść
w ulubionym zakątku.
![]() |
![]() |
Ten kamyczek dostałam w prezencie. Wolę go niż niejeden z
moich licznych pierścionków. |
Rozchodnik okazały tworzy nastrój jesiennej rabaty |
Pierzynka z liści |
![]() |
Złoty perukowiec kiedyś będzie dużym, pięknym krzewem |









