Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caye Caulker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caye Caulker. Pokaż wszystkie posty

24 października 2020

Belize niehistorycznie - Caye Caulker

Witamy na koralowej wyspie Caye Caulker!


Mam nadzieję, że pamiętacie ośrodki Majów w Tulum i Lamanai? Dziś druga, po  zwiedzaniu Belize City część moich wrażeń z Belize pod kątem niehistorycznym. Czas na całkowity relaks w karaibskim słońcu. Popłynęliśmy na jedną z rajskich wysp- na Caye Caulker.  Dla niektórych to najważniejsza atrakcja, ponieważ Caye Caulker jest częścią  Rafy Koralowej Belize. A jest to nie byle jaka rafa, tylko druga na świecie po australijskiej i została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.  

Z nabrzeża przy hotelu "Ramada" popłynęliśmy na wyspę Caye Caulker

Nie ma lepszego hasła, aby opisać życie na tej wyspie, jak to poniżej: „Go slow”. Żyj powoli, nie spiesz się, nie stresuj, odpocznij od pędu otaczającego cię świata. I rzeczywiście, lokalni mieszkańcy, często w rastafariańskich strojach snują się ospale po nie utwardzonych ulicach. Witają wszystkich życzliwie i stosują w praktyce inne hasło „No shirt, no shoes, no problem!”. Na Caye Caulker zakazany jest ruch samochodowy. Wszyscy, mieszkańcy i turyści przemieszczają się po piaszczystych drogach pieszo, rowerem lub specjalnymi pojazdami elektrycznymi.


Hasło Belizeńczyków "Go slow"

Ekologiczny transport to znak firmowy na Caye Caulker

Ruch samochodowy zakazany


Wyspa jest mała, ma tylko 7 km
² . Spacer po niej sprawia dużo przyjemności. Wokół  intensywne kolory i przyjemne zapachy morza, kokosa, egzotycznych kwiatów i jeszcze czegoś nieuchwytnego. Może to rastafarianie oddają się medytacji? Jest bajkowo. Morze Karaibskie szumi w oddali, a my w centrum egzotycznego raju. Obserwujemy życie ciągle uśmiechniętych mieszkańców i odwiedzamy sklepiki z pamiątkami. Nikt się nigdzie nie spieszy-go slow obowiązuje. Nam też udziela się ta atmosfera. Spacerujemy powoli, przysiadamy gdzieś na zrobienie zdjęć lub na posiłek. Może tak powinno wyglądać życie? Horacjańskie "Carpe diem" w całej rozciągłości. Ale to chyba nie nasza mentalność. Już chyba tak nie potrafimy. Tylko bawić się, odpoczywać i w tym widzieć sens życia? Przynajmniej ja tak nie potrafię. No chyba, że na urlopie.

Kolorowe domy i ulice bez asfaltu

Reklama restauracji "Lazy Lizard" ( nawet jaszczurki są tu leniwe)

Karaibski obrazek

Bożonarodzeniowo udekorowany dom-styczeń 2020

Plaża

Na Caye Caulker jest bardzo kolorowo. Intensywne barwy domów, napisów, strojów... Dominują kolory rastafariańskie: zielony, czerwony, żółty oraz jaskrawo pomarańczowy, co w połączeniu z błękitem Morza Karaibskiego daje niesamowity efekt kolorystycznej orgii. Takie są Karaiby. Dodajmy do tego miejscowe sklepy pełne doskonałego rumu 

(mój ulubiony kokosowy), a będziemy mieć obraz rajskiego świata…dla turystów. Luksus, ale nie dla każdego.

Nazwa Raggamuffin Tours nawiązuje do odmiany muzyki reggae, która powstała na Jamajce

Zapach  kokosów roznosił się wszędzie

Intensywne kolory-tak, to Karaiby

Bugenwille wszędzie wyglądają pięknie

Soczysta, egzotyczna zieleń

Plaża pod palmami

Zero waste
Hasło "Zero waste" realizowane w praktyce-dekoracja z oparć starych krzeseł

Ciekawostką wyspy jest The Split, czyli kanał przecinający Caye Caulker na dwie części. Można się nim  przemieszczać łodziami. Został pogłębiony przez huragan Hattie, o którym wspominałam przy okazji opisu warunków naturalnych Belize.


The Split z lotu ptaka( zdjęcie nie jest moje, ale też ładne, prawda?)


The Split
Nawet kanał rozdzielający wyspę na dwie części ma swoją kolorową reklamę

Zaciekawiły mnie drzewa namorzynowe, zwane też mangrowymi. Są to wiecznie zielone rośliny wyrastające z wody w strefie przybrzeżnej. Ich cechą charakterystyczną są korzenie oddechowe i specjalne przystosowania do życia w wodach słonych. Po raz kolejny zaczynam zastanawiać się  nad pomysłowością Matki Natury, która potrafiła stworzyć tak różnorodne organizmy zdolne do przetrwania nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach.

 

Drzewo namorzynowe
Drzewo namorzynowe

Pięknie pozowały dla nas pelikany i mewy siedzące na nadbrzeżnych palach.


Namorzyny i pelikany
Namorzyny i pelikany

Pelikan brunatny
Pelikan brunatny w całej okazałości

Pelikan brunatny
Pięknie pozujący pelikan

Mewa na horyzoncie
Mewa na horyzoncie

Widzicie machającego do Was ludzika? Poniższy clipart jest wstępem do następnej części naszej wyprawy. Skoro jesteśmy na rafie koralowej, to może by tak trochę posnurkować ? Ta myśl porwała większość naszej grupy, w tym mojego męża.  Ja nie zdecydowałam się na taką aktywność i muszę polegać na zdaniu innych uczestników wyprawy. A wrócili zachwyceni. 

 


 



Sprzęt do snorkelingu można mieć własny lub wypożyczyć. Kapok, płetwy i ruszamy na podbój głębin. Przewodnicy zapewniają pomoc i troszczą się szczególnie o tych uczestników, którym do mistrzostwa w pływaniu daleko.

 

Podróż na rafę koralową
Stąd wyrusza się  na podbój głębin

Pewnie każdy z Was oglądał filmy przyrodnicze pokazujące życie rafy koralowej: przecudownie kolorowe rybki, rozwijające się ukwiały, walkę o pożywienie i przetrwanie między organizmami, które czasami są nie do odróżnienia od podłoża. I do tego głęboki głos Krystyny Czubówny. Rafa Koralowa Belize oferuje te wszystkie atrakcje, poza głosem Krystyny Czubówny, oczywiście.

Zdaniem wielu turystów oglądanie podwodnego życia jest jednym z bardziej ekscytujących przeżyć. Warto to zobaczyć na własne oczy. A jest co oglądać. Rafa koralowa Belize ciągnie się około 250 kilometrów i jest domem dla różnego rodzaju roślin i zwierząt: koralowców, ryb, mięczaków czy gadów. Pływa się  tutaj w ciepłej, krystalicznie czystej wodzie. Zachwyt wzbudzają różnorodne, formy koralowców i pływające swobodnie  kolorowe ryby. Ale największą atrakcją są płaszczki i pływające małymi stadami rekiny. Zdjęcia poniżej są ze stron reklamujących tę atrakcję Belize, ale zapewniam Was, że tak to wygląda!

Płaszczka

Płaszczki i rekiny-to obiecywano turystom i to dostaliśmy ( zdjęcie z Snorkeling Report)

Ławice rekinów i innych ryb, a między nimi snurkujący turyści

Podsumowując: "You must Belize it". Od zdewastowanych domów i ruin budynków, poprzez dobry hotel otoczony przez uzbrojonych strażników, aż po bajecznie kolorowe karaibskie klimaty. To jest Belize. Warto to zobaczyć na własne oczy, ale mieszkać tam na stałe, niekoniecznie. Nie moja mentalność, nie mój sposób życia. Warto jednak obserwować jak żyją inni i przenieść do własnego życia trochę ich życiowego luzu i ..słońca. 

Karaibski luz w Belize


Karaibski luz w Kolonii Zawadzie ( ja i moje kochane siostry-trochę prywaty nie zaszkodzi)