22 maja 2021

Chichen Itza - jeden z siedmiu cudów świata?


Chichen Itza-piramida Kukulkana

Zdjęcie przed piramidą Kukulkana - musi być. Wraz z nami współautorka artykułów o Majach - Kasia.


Chichen Itza - najsłynniejszy ośrodek Majów, symbol ich kultury i architektury. Ikona. To nie tylko jeden z obiektów dziedzictwa ludzkości z listy UNESCO, ale także jeden ze zwycięzców w konkursie na "nowe siedem cudów świata". Co znalazło się na tej liście, wzorowanej na słynnym, starożytnym spisie? Otóż światowe gremium zdecydowało, że to: Koloseum, Wielki Mur Chiński, Machu Picchu, Petra, Tadż Mahal, statua Chrystusa Zbawiciela z Rio de Janeiro. De gustibus non est disputandum.

Tę zwycięską siódemkę wyłoniono w 2007 roku z dwudziestu jeden finalistów. Jak na razie udało mi się zobaczyć tylko trzy z wymienionych: Petrę, Koloseum i Chichen Itza. Kolejność wymieniania ma tu znaczenie.

Nie kryję, że czekałam na zobaczenie Chichen Itza z niecierpliwością. I niestety przeżyłam rozczarowanie. Nie budowlami, bo są monumentalne, pełne tajemnej wiedzy i pobudzają wyobraźnie. Ale niestety ogrom straganów, kramów i turystów przesłania wszystko. Ciężko w tłoku i  kakofonii głosów z całego świata wsłuchiwać się we własne emocje. Podobne wrażenie, ale jeszcze bardziej namacalne, miałam  w Bazylice Grobu Świętego w Jerozolimie oraz w Bazylice Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Moje wrażenia z tamtych miejsc można zamknąć w przykrej myśli: tłumy turystów, wielogodzinne czekanie…, a gdzie duchowość? Gdzie ta magia? Podobny niedosyt  czułam w Chichen Itza. 

Poprzednie miasta Majów mieliśmy prawie wyłącznie dla siebie, a w Chichen Itza  możne się było zgubić nie w roślinnej dżungli, ale w dżungli ludzkich głów.

Dlaczego akurat Chichen Itza stała się najbardziej rozpoznawalnym symbolem majańskiej cywilizacji? Odpowiedz jest prosta, choć nie związana z historią. Miejsce to leży w pobliżu najważniejszych turystycznych ośrodków na Riviera Maja, ze słynnym Cancun na czele. Podobno Cancun jest teraz  bardziej modne niż słynne kiedyś Acapulco nad Oceanem Spokojnym. A dla wielu spragnionych zimą słońca i basenowych kąpieli Amerykanów  jest tu bliżej i wygodniej. Pas Zatoki Meksykańskiej z pięknymi plażami i kurortami przyciąga przede wszystkim amerykańskich i kanadyjskich turystów, choć Europejczyków też nie brakuje. Za tym płyną duże pieniądze. Turysta, nawet amerykański, nie żyje tylko zabawą, drinkiem w basenie i wieczornymi atrakcjami. W końcu jesteśmy na Jukatanie. To tu przecież żyli ci słynni Majowie. Nie zobaczyć choć jednego z ich miast to tak, jak być w Rzymie i nie zobaczyć papieża.


Piramida Kukulkana

To trzeba zobaczyć. Piramida Kukulkana od nietypowej strony.

Ale trudno dojechać do Lamanai, Tikal czy Uxmal-są to już setki kilometrów. Dla turysty chcącego przede wszystkim odpocząć jest to odległość, której  nie chce  pokonywać.  Ale coś zobaczyć wypada-a więc co jest blisko ? Oczywiście Chichen Itza! 

Chichen Itza samo w sobie jest ciekawym miejscem, ale dodatkowo, z wiadomych względów go podrasowano i rozreklamowano. W końcu to „cud świata”. Z wielu ośrodków na Riviera Maja można tu bez problemu dojechać. Około dwóch godzin i jesteśmy.

No cóż...

Konsekwencją tego jest zadeptanie tego miejsca i morze straganów z kiczowatymi pamiątkami. Królują drewniane i ceramiczne rzeźby, maski, kolorowe trupie czaszki, biżuteria, magnesy na lodówkę czy tandetne wyroby z tkanin.  Zniszczono  autentyczność Chichen Itza w imię mamony. 

Nienaturalne, komercyjne miejsce, które... trzeba zobaczyć. 

A mimo wszystko warto dla kilku ciekawych budowli. Co najbardziej  przyciąga turystów? Przede wszystkim „Zamek”, czyli tak naprawdę piramida schodkowa zwana piramidą Kukulkana. 

Schodkowa piramida Kukulkana ma ponad 30 metrów wysokości. W tle Świątynia Wojowników.

Któż to ten Kukulkan? To Zielony Pierzasty Wąż, stworzyciel świata, jeden z ważniejszych bogów majańskich. Przedstawiany był w formie  zwierzęcej, jako wijący się wąż z dużą głową, lub ludzkiej, jako personifikacja władcy czterech żywiołów. Według mitologii Majów była to postać o białym kolorze skóry.

Platforma Wenus z przedstawieniem Kukulkana jako węża.

Kukulkan, według legend Majów, odpłynął na wschód skąd miał powrócić tuż przed końcem świata. Wyobraźmy sobie Majów widzących przypływających ze wschodu  konkwistadorów o białym kolorze skóry. Uważano ich początkowo za powracających bogów, co bardzo ułatwiło Hiszpanom podbój tych ziem. Dodatkowo Majowie wierzyli, że Kukulkan powróci nie tylko od strony morza, ale także w dziwnej postaci dwóch połączonych stworzeń. Gdy więc zobaczyli konkwistadorów siedzących na koniach ich przekonanie o boskości przybyszów pogłębiło się. Przypomnijmy, Majowie nie znali takiego zwierzęcia jak koń. Można przypuszczać, że te okoliczności są jedną z przyczyn upadku cywilizacji Majów. Strach przed "białym bogiem"  mógł paraliżować Majów, a przynajmniej początkowo wprawiać ich w konsternację. Pamiętacie ostatnią, wymowną i symboliczną scenę z "Apocalypto" Mela Gibsona? Główny bohater ucieka przed zbliżającymi się od strony morza okrętami, ale inni w zabobonnym lęku idą w stronę morza  i jak zahipnotyzowani wpatrują się w białe twarze przybyszów. Co będzie dalej, doskonale wiemy. To początek końca cywilizacji Majów. 

"Zamek" i my. Bez naszego towarzysza podróży, Jurka, nie byłoby wielu wspaniałych zdjęć.

Nazwa "Zamek" (El Castillo) została nadana przez hiszpańskich konkwistadorów, bo z warownią kojarzyła im się najbardziej. Dokładne badania wykazały, że Majowie, którzy go  wznosili posiadali szeroką wiedzę z zakresu matematyki i astronomii, co uważnych czytelników moich artykułów nie dziwi. Jednym z najciekawszych dowodów na to jest zjawisko, które można zaobserwować podczas wiosennej i jesiennej równonocy, gdy narożnik piramidy rzuca wężowaty cień na jedną ze ściana budowli. Wraz z zachodzącym słońcem zmieniający się cień przypomina wijącego się węża. Efekt wzmacniają dodatkowo znajdujące się na końcach rzeźby głów pierzastych węży. Niezwykłe zjawisko za każdym razem przyciąga tłumy. Zatrzęsienie turystów jest wtedy największe.

Poniżej filmy ilustrujące to zjawisko. Rozumiem ciekawość świata, ale też uważam, że przesadne reakcje turystów ocierają się już o religijną egzaltację.


Piramida Kukulkana ma także związek z kalendarzem Majów. Ilość stopni ( 365) czy platform była liczbą symboliczną. Pozwala to przypuszczać, że piramida pełniła nie tylko funkcję ceremonialną, ale była tez wskazówką do rozpoczęcia konkretnych prac czy uroczystości.

Co warto zobaczyć poza "El Castillo"? Ciekawe są: El Caracol,  Świątynia Tysiąca Wojowników, boisko do gry w pelotę, Grobowiec Kapłana oraz platforma Wenus.

W tle "El Caracol"

Obserwatorium o nazwie „El Caracol” – czyli „Ślimak”to okrągła, szeroka wieża o wysokości 12 m i średnicy 6,7 m. Wewnątrz umieszczono spiralną klatkę schodową prowadzącą do górnej komory. Jej okna zostały umieszczone promieniście. Stąd przypuszczenie o zastosowaniu wieży do obserwacji astronomicznych.

Świątynia Wojowników z  grupą Tysiąca Kolumn.


Boisko do gry w pelotę.

Boisko do gry w pelotę? Tak jest,  i to największe w całej Mezoameryce o długości 150 metrów. Ale chyba już się domyślacie, że dla mnie dużo mniej ciekawe niż to w Uxmal. Może jestem uprzedzona?


Na tym boku boiska doskonale widać "pierzastego węża" Kukulkana, a w tle obręcz do wrzucania piłki. 


Boisko otoczone było świątyniami, zgodnie z często religijnym charakterem tej rozgrywki.


Grobowiec Kapłana, czyli  piramida, w której znaleziono miejsce pochówku, być może kapłana. 


Ołtarz Wenus lub Platforma Wenus z nieodłącznym wizerunkiem Pierzastego Węża

Wenus dla Majów była świętą gwiazdą i właśnie symbolami tej gwiazdy ozdobiona jest platforma. Platforma była miejscem składania ofiar, tam kapłani wyrywali serca skazańcom i składali je w ofierze bogu Chac Moolowi.


 Kukulkan, Pierzasty Wąż, i jego piramida.

Chichen Itza to ostatnie miasto Majów, które odwiedziliśmy i ostatnie, które opisuję. W  kolejności chronologicznej były to: Tulum, Lamanai, Tikal, Palenque, Uxmal na koniec właśnie Chichen Itza. Zwiedziliśmy trzy różne państwa, sześć różnorodnych stref archeologicznych. Wszędzie ciekawie i emocjonalnie. Mój ulubieniec? Kto czytał wcześniejsze artykuły, ten wie. Ale każdy musi ocenić według własnych kryteriów.

Dla chcących zrobić sobie powtórkę ze szlaku majańskich miast polecam poprzednie artykuły. Macie na moim blogu dostępną wyszukiwarkę lub też etykiety prowadzące Was do odpowiednich stron. 

 


01 maja 2021

Śladami cywilizacji Majów. Część VII. Uxmal - najpiękniej zdobione miasto Majów


Czworokąt Mniszek-Uxmal w Meksyku

Piękne, kameralne Uxmal po raz drugi. Nie ma tu sensacji archeologicznych, ale jest coś, co urzeka. Już w poprzednim artykule zachwycałam się tym miejscem, jego architekturą i atmosferą. Dziś zachwytów ciąg dalszy. Co zdecydowało, że tak wyróżniam Uxmal? Pewien nie występujący nigdzie indziej, ani w Starym, ani w Nowym Świecie styl budownictwa. Każdy słyszał o stylu romańskim, gotyckim, renesansowym, barokowym…. Ale kto z Was słyszał o stylu PUUC? A to on właśnie zrobił na mnie takie wrażenie, że uważam Uxmal za najpiękniejsze z miast dawnych Majów.

 Czy podzielicie to moje zdanie? Nie wiem. Sami oceńcie, czy styl puuc jest w waszym guście.

Nazwa stylu  pochodzi od określenia używanego w języku maja, oznaczającego wzgórza na granicy stanów Campeche i Jukatan. Dosłownie puuc to niskie góry. Nazwa więc nie określa cech tego stylu, tylko obszar na którym występował.

W Uxmal można obejrzeć kilka budowli w stylu puuc, przede wszystkim Czworokąt Mniszek (zespół budowli przypominających klasztor), Pałac Gubernatora oraz Dom Żółwia.

Czworokąt Mniszek to wielki dziedziniec w formie trapezu.

Otaczają go cztery budowle, każda o niepowtarzalnych zdobieniach.

Klasyczna symetria w morzu dżungli.

 

     Dom Żółwi (Casa de las Tortugas). 
  Gdyby nie żółwie, można by pomyśleć, że to grecka świątynia Ateny
      i doszukiwać się na fryzie płaskorzeźb poświęconych walce tej bogini 

Pałac Gubernatora - Uxmal w Meksyku

Pałac Gubernatora - ma w sobie coś z sumeryjskich zikkuratów, ale też piękny fryz rodem z antyku.

  

 Co wyróżnia styl puuc?

Otóż budowle pokrywano misternymi zdobieniami i dekoracjami z cyklicznie powtarzającymi się motywami. Do czego można go porównać, aby mieć jakiś punkt odniesienia? Najbliżej mu chyba do architektury antycznych Greków i Rzymian.

Ale czasami bogate dekoracje budowli przypominają mi bizantyjskie mozaiki lub islamskie arabeski…

Czworokąt Mniszek-Uxmal w Meksyku

Ten łuk majański coś mi przypomina. Może grecki skarbiec Atreusza?


Pałac Gubernatora - Uxmal w Meksyku

                                    Widzicie zdobienia podobne do greckich meandrów?

Czworokąt Mniszek-Uxmal w Meksyku

Bogactwo dekoracji - fragment Czworokąta Mniszek.

Estetycznie zawsze blisko było mi do mieszania stylów, eklektyzmu jako kreowania nowej wartości, więc może dlatego Uxmal tak mi się podoba? Typowo majańskie postacie, zwierzęta i bogowie połączeni w oryginalną całość ze znanymi mi z innych rejonów świata motywami. Może dlatego poczułam się tu swojsko, takie trochę historyczno-podróżnicze deja vu.

                    

                    Bogactwo detali i wyobraźnia artystów sprzed tysiąca lat może zachwycać.

      Często pojawiającymi się motywami są postacie ludzkie, węże oraz inne

          elementy dekoracji, w tym piękne kamienne, geometryczne mozaiki. 


Niekwestionowanym bohaterem  
zdobień w stylu puuc jest pewien majański bóg o imieniu Chaac, patron deszczu i pan burzy. Patrząc poniżej możemy go zobaczyć w pełnej krasie. 

 Miał okazały nos, za pomocą którego, jako bóg deszczu, wypluwał wodę na ziemię. W sztuce ukazywany był jako starzec, któremu z oczu spływały łzy, kolejny symbol deszczu. Narzędzie, które dzierżył (rodzaj topora czy siekiery) symbolizowało jego władzę nad piorunami. Upiększany był w różnego rodzaju biżuterię,  bogato zdobiony i malowany w intensywne kolory.

Czworokąt Mniszek-Uxmal w Meksyku

Jedna z budowli Czworokąta Mniszek z widocznym wizerunkiem boga Chaac.

Na budowlach w Uxmal czasami widzimy wyrzeźbioną całą postać boga lub tylko jego twarz. W Uxmal są setki masek twarzy Chaaca, przedstawionych bardzo schematycznie, ale ze zdecydowanie wyróżniającym się nosem. W końcu to ta część jego ciała dawała życiodajną wodę.

Maski boga przedstawiały go dwojako – z nosem podniesionym do góry, co było symbolem błagania o deszcz, oraz z nosem opuszczonym na znak podziękowania. W zdecydowanie większości masek Majowie przedstawiali Chaac w geście podziękowania, co nie ma nic wspólnego z naszym przysłowiowym nosem spuszczonym na kwintę.

Najwidoczniej Chaac nie był złośliwym bogiem i nie skąpił mieszkańcom deszczu skoro przetrwali tak długo i rozwinęli wspaniałą kulturę.

Czworokąt Mniszek-Uxmal w Meksyku
Nosy Chaaca w dół -  gest podziękowania. 
Podobizny boga Chaaca z charakterystycznym długim nosem 
zdobią wszystkie cztery świątynie Domu Mniszek.

Pałac Gubernatora - Uxmal w Meksyku

Na ilustracjach powyżej czubek nosa Chaaca opuszczony w dół mówi nam 

"Dziękujemy Ci za życiodajny deszcz".

Wizerunek Chaaca jest w Uxmal wszechobecny. Nic dziwnego, gdyż mieszkańcy stale borykali się z problemem braku wody. Chaac był bóstwem, do którego zapewne często się modlili. Ich modlitwy o deszcze mogły przypominać te egipskie, błagające o życiodajne wylewy Nilu. Bez wody nie ma życia. 

Dlaczego więc piękne, w okresie największej świetności może nawet 25 tysięczne Uxmal powstało na terenie zupełnie do tego nieprzystosowanym?  Nie przepływa tu żadna rzeka, ani nie ma też tak często występujących na Jukatanie cenot, czyli podziemnych jaskiń wypełnionych wodą. Brak jakichkolwiek naturalnych zbiorników wodnych.

Jak sobie więc radzili mieszkając na tym terenie przez około 400 lat? Wiemy, że tworzyli sztuczne zbiorniki i zbierali w nie wodę deszczową. Tereny te są tak żyzne, że gdy Chaac był łaskawy i opady były wystarczająco obfite, nikomu  nie groził głód.  Dlatego bóg deszczu Chaac był tak ważny. Bez jego deszczodajnego działania mieszkańcy Uxmal nie mogliby przeżyć.

 Aby zjednać przychylność bóstwa, trzeba o niego dbać. Pomijam modły, reliefy i ofiary. Pamiętacie obły kształt Piramidy Wróżbity? Podobno jest taki dlatego, by Chaac gnany przez boga wiatru nie kaleczył się na ostrych krawędziach ścian.


 Królowa Elżbieta II w czasie wizyty w Uxmal w 1975 roku.


Z Chaacą i jego niesłabnącą mocą sprawczą związana jest interesująca, już współczesna historia, która wydarzyła się w 1975 roku. Otóż królowa Elżbieta II  w czasie jednej z licznych monarszych podróży odwiedziła Uxmal. Postanowiono uświetnić tę wizytę, organizując po raz pierwszy w tym miejscu specjalną inscenizację, wieczorny spektakl z cyklu światło i dźwięk.

Wykorzystano w niej także odtwarzaną z głośników modlitwę do boga Chaac. W trakcie pokazu spadł nagle ulewny deszcz. Przypadek? Może, ale wizyta królowej miała miejsce w samym środku pory suchej, gdy deszcz nie pada. Moc Chaaca!

Jeśli chcecie wczuć się w atmosferę tego pokazu i posłuchać modłów do Chaaca, proszę bardzo!

 Żegnamy Uxmal. 

Czworokąt Mniszek-Uxmal w Meksyku
Na tle północnej części Czworokąta Mniszek

Ciche, przytulne, przyjazne zwiedzającym. Nie ma tu rzesz turystów, nie ma tłoku, a jest komfort zwiedzania i obcowania z kunsztem majańskich artystów. Czułam się tu znakomicie. Idealne warunki do zwiedzania i możliwość obcowania z ciekawą architekturą, wszystko to powoduje, że dla mnie Uxmal bardziej niż Chichen Itza zasługuje na tytuł jednego z siedmiu cudów współczesnego świata. O tym najbardziej dziś komercyjnym mieście Majów będzie następny odcinek mojego meksykańskiego tasiemca.

Na koniec kilka zdjęć, bez których nie mogę zakończyć pisać o Uxmal.


Uxmal - panorama.


Wielka Piramida. Wejście na nią sprawiało nam trochę kłopotów,
 natomiast zejście wymagało już zdolności ekwilibrystycznych.
To najbardziej stroma piramida, na jaką się wspinaliśmy. 

Zasłużony gest zwycięstwa po zdobyciu Wielkiej Piramidy.


Uxmal jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako szczytowe osiągnięcie późnej sztuki i architektury Majów. Dla nas było miejscem wspaniałej zabawy, dobrego samopoczucia i beztroski, co mam nadzieję, pokazują zdjęcia poniżej.