26 listopada 2021

Drezno - miasto, które kiedyś umarło.

 

Z serii krótki nostalgiczny wypad. Tym razem zabieram Was do Drezna, stolicy Saksonii. W tym pięknym i o tragicznej historii mieście byłam w 2016 roku (to już 5 lat?). Drezno  zrobiło na mnie ogromne wrażenie.  Toć przecież to stolica Wettinów, dynastii, z której pochodziło dwóch polskich królów elekcyjnych: August II Mocny i August III Sas. I to właśnie Wettinom zawdzięcza Saksonia swój rozwój i bogactwo w XVIII wieku. Inwestycja w miśnieńską porcelanę okazała się strzałem w dziesiątkę. Dzięki płynącym szeroką falą funduszom Drezno stało się „perłą baroku” i Florencją Północy.

Zabudowa Drezna -widok obecny

Podziwiane i odwiedzane przez elity aż do czasu wybuchu II wojny światowej, przestało istnieć w ciągu jednej nocy, z 13 na 14 lutego 1945 roku. Nad miastem pojawiły się brytyjskie i amerykańskie bombowce  i  zaczął się nalot dywanowy, jeden z najbardziej znanych w historii.. W ciągu trzech godzin na ludność i zabytkowe budowle spadło około 850.000 bomb burzących i zapalających. Drezno stanęło w ogniu. Szacunki co do ilości osób, które zginęły są trudne do ustalenia, mówi się liczbach od 35 do 100 tys. osób.

Drezno po bombardowaniu (zdjęcie domena publiczna)

Drezno legło w gruzach. Część miasta w ogóle przestała istnieć. W bombardowaniach zniszczone było praktycznie całe historyczne centrum miasta, poza jedną ze ścian. Znajduje się na niej historyczny  “Orszak książęcy” powstały   w XIX wieku z okazji 800-lecia dynastii Wettinów. Oglądają go wszystkie zwiedzające Drezno wycieczki.

"Orszak książęcy" - fragment

Wielka tragedia, która spotkała Drezno ma swoje odwołania kulturowe. Zniszczenie stolicy Saksonii stało się inspiracją do filmów, książek, obrazów, piosenek. Przykłady ? Proszę bardzo: polski film „ Dziś w nocy umrze miasto”; powieść „Rzeźnia numer 5”Kurta Vonneguta” czy utwór  brytyjskiej grupy Pink Floyd… 

Poniżej fragment tekstu „The Hero’s Return” oraz właśnie ten utwór z  płyty "The final cut".

Jesus, Jesus, what's it all about?
Trying to clout these little ingrates into shape
When I was their age, all the lights went out
There was no time to whine and mope about
And even now part of me flies over Dresden at angels one five

Bohaterowie tych i wielu innych utworów zmagają się z traumą i przeżywają psychiczne tortury, których źródłem są wydarzenia z płonącego Drezna.

Czy można podnieść się po czymś takim? Znaleźć w sobie siły na odbudowę? Przykład Drezna pokazuje, że można. Miasto, które było morzem gruzów, obecnie przyciąga turystów swoim pięknem i artystyczną „duszą”. Podziwiam determinacje mieszkańców.

Spacer po Dreźnie

Co mnie zachwyciło w Dreźnie? To, że jest mimo wszystko. To, że jest ciągle odbudowywane. To, że do odbudowy wykorzystywano wszelkie możliwe pozostałe w stertach gruzów fragmenty. To, że niektóre zniszczone budynki były przez wiele lat trwałymi ruinami na pamiątkę okropieństw wojny.

To były zachwyty historyczne, a teraz osobiste.

Zachwyt pierwszy - „Zielone Sklepienie”, czyli wizyta w muzeum jubilerstwa i złotnictwa, uważanym  za najbogatszą kolekcję klejnotów w Europie. Galeria powstała jako skarbiec Wettinów i mieści się w salach drezdeńskiego zamku. 

Zadaszony dzieciniec drezdeńskiego zamku

 Ach, te szlachetne kamienie, złoto, koralowce, macica perłowa... 

Podziwu godny kunszt  i maestria dawnych mistrzów.







Zachwyt drugi - Zwinger i kolekcja porcelany.

Cóż to jest ten Zwinger? Zwinger nie jest ani zamkiem ani pałacem. To jedyny w swoim rodzaju kompleks wielu budowli, bogaty w rzeźbione pawilony, bramy, fontanny, tereny zielone… Wszystko w przepysznym stylu barokowym z dużą ilością zdobień i złoceń. 

Zwinger-"Pawilon Miejski"


Zwinger- "Pawilon Porcelanowy"

Zwinger- po lewej stronie widoczna Langgalerie z Bramą Koronną

W jednym z pawilonów Zwingeru wystawiona jest jedna z najpiękniejszych kolekcji porcelany jaką kiedykolwiek widziałam. Wettinowie lubowali się w porcelanie, oczywiście ich własnej, miśnieńskiej.  Nazywano ją „białym złotem”, gdyż zastępowała złoto jako królewski podarunek, osiągając ceny porównywalne do kruszcu.

Kolekcja z Zwingeru przetrwała bombardowanie, dzięki ukryciu jej na samym  początku wojny. Obecnie znajduje się tam także cenny zbiór wyrobów porcelanowych z Chin, Japonii i Korei. Dla mnie są to cudowności, a przecież to tylko zwykła mieszanka minerałów i skał. Udoskonalona jednak ręką genialnych rzemieślników i odpowiednią technologią.









Zachwyt trzeci i największy - Zwinger i ONA

W Zwingerze w jednym z pawilonów, znajduje się Galeria Obrazów Starych Mistrzów, w której mieszczą się bogate zbiory dzieł malarstwa europejskiego z okresu od XV do XVIII wieku. Obrazy takich genialnych malarzy jak Tycjan, Rembrandt, Peter Paul Rubens, Albrecht Dürer i wielu, wielu innych.

I tam czekała na mnie ONA - Madonna Sykstyńska, dzieło Rafaela Santi. Obraz jest XVI- wiecznym arcydziełem renesansu, mówiącym bardziej o człowieku niż boskiej rodzicielce. Zawsze chciałam go zobaczyć na własne oczy, tak jak zobaczyłam Wenus z Milo, czy Nike z Samotraki. I nie zawiodłam się! Obraz jest piękny i większy niż myślałam. Być może porównywałam go w wyobraźni  z Moną Lisą? Usiadłam więc na kanapie i patrzyłam na obraz, który znam z podręczników historii sztuki. I siedziałam i patrzyłam…

Madonna Sykstyńska Rafaela Santi

Leda z łabędziem – obraz Rubensa

Dziewczyna czytająca list  – obraz Jana Vermeera


Śpiąca Wenus – obraz namalowany przez włoskiego malarza renesansowego, Giorgione

Kto mnie zna, ten wie: biżuteria (ach te pierścionki), porcelana i sztuka przez wielkie S, to jest coś, co mnie interesuje i pociąga. W Dreźnie znalazłam to wszystko i oczywiście jeszcze więcej… Nie każdy jest wielbicielem Rafaela i porcelany, ale każdy w Dreźnie znajdzie coś dla siebie: barokowe wnętrza opery Sempera i kościołów, stylowy dworzec, fabrykę tytoniu w formie meczetu... 

Budynek, w którym pierwotnie mieściła się fabryka tytoniu, a od 1997 jest wykorzystywany jako biurowiec.

A  może macie ochotę na wizytę w najpiękniejszej mleczarni na świecie? 


Może chcecie skosztować musztardy w dowolnym smaku i barwie, także w kolorze smerfowym... Drezno ofiarowuje rozliczne atrakcje.

Artykuł ten powstał …zamiast. Dedykuję go tym, którzy wybierali się  na klimatyczny drezdeński bożenarodzeniowy jarmark. Niestety z powodu pandemii został on odwołany. Nic straconego, będzie jeszcze niejeden. A Drezno jest zdecydowanie warte zobaczenia o każdej porze roku.

 

 

 




20 listopada 2021

Zwiedzając Bari...Bona Sforza i jej "czarna legenda".

 

Apulijskich inspiracji ciąg dalszy. Zwiedzając Bari….


Bona Sforza w młodości( zdjęcie -domena publiczna)

Chyba nie ma nikogo, kto by nie słyszał o Bonie Sforzy? Powszechnie kojarzymy ją jako tę osobę, która sprowadziła do Polski włoszczyznę. I to chyba na tyle. Starsi z nas mogą pamiętać serial telewizyjny „Królowa Bona”, w którym tytułową rolę grała znakomita Aleksandra Śląska. Serial ma już jednak ponad 40 lat! Może przydałaby się jakaś nowa, rzetelna i interesująca opowieść o czasach polskiego renesansu porównywalna z „The Crown”? Zaręczam Wam, że intryg, romansów i wielkiej polityki starczyłoby na kilka sezonów. Ale chyba chcę za wiele.

Cóż, na razie musi zadowolić Was ten artykuł.

Bona Sforza d’Aragona urodziła się w miejscowości Vigevano, w północnych Włoszech w 1494 roku. Pochodziła z możnego włoskiego rodu książąt Mediolanu – Sforzów. Była córką Gian Galeazzo Sforzy i Izabeli Aragońskiej. Ojca zamordowano, gdy miała osiem miesięcy. Wtedy jej matka wraz  z dziećmi rozpoczęła kilkuletnią  tułaczkę po Włoszech, aż wreszcie rodzina osiadła w apulijskim Bari. Księstwo to Izabela Aragońska otrzymała od Habsburgów. Bona po śmierci rodzeństwa została spadkobierczynią Bari i szykowaną ją na przyszłą władczynię. Została bardzo dobrze wykształcona. Poznała łacinę i hiszpański, matematykę, geografię, zasady prawa i administracji… Grała na kilku instrumentach, wspaniale tańczyła i jeździła konno. Zgrabna blondynka o bardzo ciemnych oczach. Wzdychał do niej niejeden kandydat.

W roku 1518, w wieku 24 lat została wydana za mąż za owdowiałego, ponad pięćdziesięcioletniego króla Polski Zygmunta I Starego, z dynastii Jagiellonów. Wcześnie przysłano królowi portret wybranki. Opisywano ją, zresztą zgodnie z prawdą, jako osobę  urodziwą, pełną uroku i starannie wykształconą. Uznano ją niemalże za wcielenie ideału renesansowej księżniczki.

Zygmunt Stary przyglądający się portretowi przyszłej żony ( zdjęcie- domena publiczna)

Bona urodziła  Zygmuntowi pięcioro dzieci umacniając swą pozycję, szczególnie gdy pojawił się męski potomek i następca tronu Zygmunt August. Cztery córki otrzymały znakomite wykształcenie i zostały bardzo dobrze wydane za mąż. I tak np. Izabella została królową Węgier, Katarzyna królową Szwecji, a Anna  będzie  później królem Polski (tak właśnie). Przyznacie, że nieźle Bona sprawdzała się w budowaniu pozycji swego rodu i dbaniu o koneksje. Miała za sobą niezłą szkołę w tym zakresie, jaką były ówczesne Włochy i często obowiązująca tam makiawelistyczna zasada "cel uświęca środki".  Mimo, że małżeństwo z Zygmuntem uchodziło za szczęśliwe, nie obyło się bez rodzinnych dramatów. Szóste dziecko Bona straciła w czasie wypadku na polowaniu. Brała udział w pościgu za niedźwiedziem, mimo że była w ciąży. Spłoszone zwierzę zaatakowało, a Bona spadła z konia, co doprowadziło do przedwczesnego porodu. Już więcej dzieci mieć nie będzie.

Królowa Bona – drzeworyt  z 1521

Wykształcona, piękna, z wysokiego rodu, wysportowana, płodna…Czegóż chcieć więcej od królowej? I dlaczego współcześni, a także następne pokolenia pisarzy i historyków, darzyły ją niechęcią? Dlaczego skazano ją na blisko pięć wieków czarnej legendy – pomawiana o trucicielstwo, intryganctwo i złodziejstwo? Nadworny błazen ostatnich Jagiellonów - Stańczyk miał nazywać ją "włoską gadziną".

Oj, musiała się komuś mocno narazić. Komu? Dlaczego? Spróbujmy to wyjaśnić.

Na „czarnej legendzie”  Bony zaważyły przede wszystkim różnice kulturowe, społeczne i obyczajowe między ówczesnymi Włochami a Polską. W Polsce oczekiwano od niej, że będzie pozostawać w cieniu męża, nie angażując się w sprawy publiczne. Kiedy  przybyła do Polski zaskoczyła wszystkich swoją innością, południowym temperamentem oraz tym, że nie zamierza przyglądać się rządom męża, ale w nich współuczestniczyć. Przywykła we Włoszech do obcowania z władcami o silnej pozycji, której królowie Polski już wtedy nie mieli. I próbowała to zmienić. Jej projekty wzmocnienia władzy monarchy, rozwijania działalności gospodarczej i powiększania domeny królewskiej (słynna pomiara włóczna), budziły niekłamaną niechęć polskiej magnaterii. „Królewięta” szczególnie kresowi posiadali majątki często większe od swego władcy i nie mieli ochoty tego stanu zmieniać. Gdy próbowała odzyskać utracone lekką ręką przez Jagiellonów ich własne dobra, spotkała się ze zbrojnym oporem szlachty, która zawiązała pierwszy w naszej historii rokosz antykrólewski. Nazywamy go wojną kokoszą. Rokosz ten nic istotnego nie osiągnął, ale jego ostrze było zdecydowanie skierowane w Bonę, co wskazuje na niechętne jej nastroje wśród szlachty.

"Wojna kokosza", obraz Henryka Rodakowskiego.

Naraziła się także tym, że próbowała umocnić pozycję jedynego syna, zmieniając zasady następstwa tronu. Oburzenie było wielkie.  Bo co to za zwyczaj, żeby za życia ojca koronować syna? A do tego właśnie doprowadziła Bona. Nazywamy to w historii elekcją vivente rege. Młody król miał wtedy lat 10, a jego ojciec 63. Mieliśmy więc do śmierci Zygmunta Starego w 1548 roku dwóch królów. Było to jedyny taki przypadek w historii Polski. Możemy się tylko domyślać, jak wrzało wśród ówczesnej szlachty.

Czarna legenda wokół osoby królowej rozwijała się także za sprawą jej zagranicznych  przeciwników politycznych. Wyrażała bez ogródek swoje zdanie w wielu kwestiach polityki zagranicznej i budowała na Wawelu własne zaplecze polityczne, tworząc stronnictwo antyhabsburskie. Nienawidząca Bony opozycja magnacka i potężni Habsburgowie systematyczne rozsiewali plotki na je temat. Uczynili z niej "czarny charakter" i symbol zła niszczącego Polskę. Jej przeciwnikami byli też rządzący w Brandenburgii i Prusach Zakonnych ( potem Książęcych) Hohenzollernowie. Próbowała ograniczyć ich tworzącą się właśnie potęgę. Obawiała się Hohenzollernów i wyraźnie o tym mówiła. To ona namawiała męża do całkowitej likwidacji Prus Książęcych, a nie tylko ich zhołdowania w 1525 roku. Czy była tak dalekowzrocznym politykiem, czy też miała świetną intuicję, że wytypowała dwóch przyszłych zaborców Polski i robiła wszystko, aby ich rolę osłabić?

W czarnej legendzie Bony ważnym elementem był też jej zbyt duży wpływ na wychowanie Zygmunta Augusta – jej jedynego syna. Uważano, że stał się przesz nią zniewieściały i nie zajmował się typowo męskimi rozrywkami.

 Zygmunt August w otoczeniu kobiet. Wzbudza to niechęć i krytyczne komentarze doradców Zygmunta Starego (obraz z epoki-domena publiczna).

Gdy Zygmunt August został królem naraziła się i jemu. Związał się bowiem  ze swoją poddaną, Litwinką Barbara Radziwiłłówną. Popełnił oczywisty mezalians, ale "miłość  jest ślepa" na racjonalne argumenty. Poślubił Barbarę wbrew woli matki i wielu doradców, a następnie sprowadził do Krakowa, aby uczynić królową. Było to ewidentne postawienie uczucia nad rację stanu, co Bona potępiła. Oszczercy przez wieki komentowali to jako jej bezduszność i zbytnią surowość. Zyskała złą sławę "wyrodnej" matki, która sprzeciwia się szczęściu syna. Udziałem w tej miłosnej historii Bona nie zyskała powszechnej sympatii i dodatkowo popadła w konflikt z synem. 

Józef Simmler „Śmierć Barbary Radziwiłłówny”

Związek Zygmunta Augusta i Barbary Radziwiłłówny to najsłynniejsze jagiellońskie "love story". Niestety kończy się ono tragicznie, ponieważ Barbara niedługo po ślubie umiera. Niektórzy sugerowali nawet, że to Bona, „zła teściowa”, otruła Barbarę. Wyobraźmy sobie te plotki, pomówienia, szepty na Wawelu -"nie chciała Barbary, a teraz ta nie żyje"...

O zapędach trucicielskich Bony było głośno wśród jej oszczerców. We Włoszech była to bowiem powszechna broń w rozwiązywaniu sporów, a Bona korespondowała z Lukrecją Borgią, znaną z zamiłowania do trucizn. Ale tak naprawdę nie ma żadnych dowodów na  trucicielskie zapędy Bony.

Jej pozycja zdecydowanie osłabła po śmierci męża, a dodatkowo będąc w konflikcie z synem, zdecydowała się opuścić Polskę. W  1556 roku królowa-wdowa wraca do Bari, swojego dziedzicznego księstwa na południu Włoch. Przed wyjazdem, Bona musiała zrzec się wszystkich posiadanych w Polsce dóbr ziemskich, mogła jednak zabrać ze sobą cały majątek ruchomy. Już w momencie jej wyjazdu krążyły legendy o ilości gotówki będącej w posiadaniu Bony. Historycy aż do XIX wieku interpretowali to jako ograbienie majątku Rzeczypospolitej, a nawet złodziejstwo. Nie przyjmowano do wiadomości, że był to jej majątek osobisty. Dodatkowo złe języki miały dodatkową pożywkę, gdy będąc już w Bari i nie mając żadnego poparcia politycznego, pożyczyła królowi  Hiszpanii i Neapolu – Filipowi II ogromną kwotę pieniędzy. Nazywamy to w historii „kwoty neapolitańskie” lub „kwoty barskie”. Nie zostały one nigdy Bonie zwrócone. Niektórzy upominali się po jej śmieci o zwrot tych kwot Polsce, ale nie miało to żadnych podstaw prawnych.

Bona w końcu życia( domena publiczna)

Filip II nie tylko nie zamierzał zwrócić pożyczonych pieniędzy, ale miał także chrapkę na księstwo Bari. Przekupiono więc sekretarza Bony Jana Wawrzyńca Pappacodę, który zaczął ją regularnie podtruwać.

Zamek w Bari

Umierającej Bonie Pappacoda  podsunął do podpisania fałszowany testament, na mocy którego jej księstwo przechodziło na rzecz Filipa II. Wszystkie włoskie posiadłości Bony i większość jej kosztowności zagarnęli Habsburgowie i ich współpracownicy. W chwili przebłysku świadomości królowa zmieniła  testament, czyniąc najważniejszym spadkobiercą ukochanego syna oraz córki. Testamentu tego nigdy nie uznano. Możemy tylko się domyślać, co czuła wtedy chora, oszukiwana kobieta, bez żadnego wsparcia i z dala od swoich bliskich. A intrygę Habsburgów i rolę Pappacody możemy uznać za wyjątkową zbrodnię i perfidię.

W tym zamku mieszkała, została oszukana i zamordowana królowa Polski Bona Sforza.

Królowa Bona zmarła  na zamku w Bari 19 listopada 1557 roku. Złośliwością i chichotem historii jest fakt, że Bona – niesłusznie posądzana o trucicielstwo – ostatecznie umiera właśnie z tego powodu. Jej przeciwników, do których grona zaliczał się i Jan Matejko nawet okoliczności jej śmierci nie skłaniają do cieplejszych uczuć. Na obrazie poniżej nie widać współczucia dla królowej, tylko suchy historyczny fakt.

Jan Matejko, "Otrucie królowej Bony".

Bona Sforza została pochowana w Bazylice św. Mikołaja w Bari. Nagrobek był początkowo  bardzo skromny. Dopiero Anna Jagiellonka, córka królowej, zleciła  zaprojektowanie okazałego pomnika. Zbudowano go z białego i czarnego marmuru i zwieńczono postacią klęczącej kobiety. W tej formie przetrwał on do dziś i takiego go widziałam.

Nagrobek królowej Bony z 1593 w bazylice św. Mikołaja w Bari.

Nagrobek królowej Bony z 1593 w bazylice św. Mikołaja w Bari. Widok ogólny

Jaka jest spuścizna Bony? Czarna legenda powoli odchodzi w zapomnienie. Wielu badaczy widzi pozytywy jej działalności w Polsce. Była protektorką pisarzy i uczonych.  Zapoczątkowała wawelską kolekcję arrasów i ozdobiła salę poselską zamku krakowskiego słynnymi „głowami wawelskimi”.  Dbała o rozwój dróg, mostów, tartaków, zakładała włoskie ogrody... To jej Mazowsze zawdzięcza sady  jabłoni i grusz. Była polską businesswoman na miarę XVI wieku. Mawiała „U was dukaty leżą na gościńcach, schylić się jeno, ażeby je zebrać. Nikt nie chce? Tym lepiej dla mnie” 

Obraz  Kazimierza Mireckiego "Wprowadzenie muzyki włoskiej na dwór Zygmunta I przez Bonę". 

To ona, bardziej niż włoszczyznę, "sprowadziła do Polski renesans". Na Wawelu pojawili się włoscy malarze, rzeźbiarze, muzycy...

Popularne jest stwierdzenie, że odkąd Bona przybyła na Wawel, nic nie było tam już takie jak wcześniej. Zmieniła modę,  kulinaria, postrzeganie sztuki. Pojawiły się suknie z głębokimi dekoltami, w których lubowały się Włoszki. I niektóre warzywa. Stąd przekonanie, nie do końca słuszne, że to ona sprowadziła włoszczyznę do Polski. Kapusta, kalafior czy sałata były znane wcześniej, sprowadzone  przez włoskich imigrantów. Ona tylko je upowszechniła. Za jej sprawą do polskiej kuchni trafiły  włoskie makarony, a wina stopniowo zaczęły wypierać miód pitny.

Była kobietą o silnym charakterze, inteligentną, sprytną, zręczną i przenikliwą. Gdyby była mężczyzną lub trafiła do innego kraju, kto wie, co mogłaby zdziałać. Być może lepiej dla Polski byłoby, gdyby rządziła ona, a nie pozbawiony energii Zygmunt Stary czy przewrażliwiony i chwiejny emocjonalnie Zygmunt August. Gdyby...

Kontrowersje wokół jej postaci nigdy nie znikną. Ale jednego nikt nie może jej odmówić. To ona wprowadziła Polskę do kręgu oddziaływania nowoczesnego renesansu. To ona zacofaną, zaściankową Polskę, tkwiąca jeszcze w średniowieczu, wprowadziła w epokę nowożytności.

Czy polubiliście Bonę? Mogę mieć tylko nadzieję, że przekonałam Was choć trochę do tej wyjątkowej kobiety i stereotyp dotyczący tej postaci odejdzie kiedyś w zapomnienie.  

 




03 listopada 2021

Fryderyk II Hohenstauf - "dziecię z Apulii", które zostało cesarzem

 

Fryderyk II  Hohenstauf to jeden z najbardziej nietuzinkowych władców w historii średniowiecznej Europy. Oryginał jakich mało. Zetknęłam się z tą postacią w czasie podróży do włoskiej Apulii, z którą był nierozerwalnie związany. Zrodziło się we mnie wtedy pytanie: kim był człowiek, który miał tak wielki wpływ na historię Europy w swoich czasach?

 Opisałam już część jego dokonań w artykule o Castel del Monte: https://mojepoznawanieswiata.blogspot.com/2021/09/tajemniczy-castel-del-monte.html

W obecnym poście już nie Apulia i Castel del Monte będą głównym punktem moich zainteresowań, ale on i tylko on – potrójny król i cesarz Fryderyk II Hohenstauf.

Fryderyk II Hohenstauf (fot. domena publiczna)

Och, co to był za człowiek. Łączący stare z nowym, kult absolutnej władzy z tolerancją dla innych kultur i czerpaniem wiedzy skąd tylko mógł. To wyjątkowa postać. A temat roli wybitnych jednostek w historii zawsze był mi bliski, stąd moja fascynacja jego osobą.

Fryderyk urodził się w roku 1194 w Jesi koło Ankony jako syn cesarza Henryka IV z dynastii Hohenstaufów i Konstancji Sycylijskiej. Był wnukiem słynnego Fryderyka I Barbarossy. Już okoliczności jego urodzin są co najmniej dziwne. Jego matka miała bowiem wtedy 40 lat i nikt już nie spodziewał się cesarskiego potomka. A to proszę - mały Fryderyk. Podejrzewano, że dziecko urodziła inna kobieta, a niektórzy nawet mówili, że jest synem diabła. Aby uprawdopodobnić naturalne narodziny, jego matka wydała go na świat publicznie, w specjalnym namiocie, co pokazuje ilustracja z epoki.




Zdecydowaną większość dzieciństwa spędził Fryderyk w Apulii i na Sycylii. Nazywano go "dziecię z Apulii" i to też  dziecię miało w tym regionie zostać na stałe i nie odegrać żadnej roli w historii. Stało się jednak inaczej za sprawą jego własnych zdolności, ambicji i... nieprzewidzianych okoliczności. Drogę do sławy utorowały mu walki o władzę w najbliższej rodzinie, wpływy papieża Innocentego III, pod którego „opieką” przebywał po śmierci ojca, a także umiejętne wykorzystanie wszelkich możliwych sposobności. Gdzie „dwóch się bije” tam Fryderyk II Hohenstauf korzysta? I bezwzględnie skorzystał, okrutnie sobie poczynając z pokonanymi wrogami zabijając całe rodziny i stosując wymyślne tortury. W średniowieczu było to jednak oczywistą praktyką. W tym względzie nie wyróżniał się pozytywnie wśród innych władców epoki.

Fryderyk II Hohenstauf  (fot. domena publiczna)

Był bardzo ambitny i realizował krok po kroku swoje plany, aby w końcu zostać najważniejszym człowiekiem w ówczesnej Europie. Został najpierw królem Sycylii, potem królem Niemiec, aby ostatecznie w Rzymie, w roku 1220, zostać koronowanym na cesarza Rzeszy Niemieckiej, tzw. Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Był to twór polityczny, który powstał w 962 roku, a rozpadł się dopiero za sprawą Napoleona I w 1806 roku. Ta prawie tysiącletnia I Rzesza stała się inspiracją dla Hitlera, gdy tworzył III Rzeszę, mającą trwać dłużej niż ta pierwsza. Na szczęście dla świata, plan ten nie został zrealizowany.

Fryderyk II Hohenstauf jako cesarz (fot. domena publiczna)

Wielkie ambicje Fryderyka II natrafiały na pewne trudności. Czasy były bowiem naznaczone konfliktem o Dominium Mundi między władzą cesarską (świecką), a papieską (duchowną). Szczyt tego konfliktu przypadł wprawdzie na XI wiek i słynne "pójść do Canossy", ale i w wieku XIII konflikt wcale nie był mniej dramatyczny. Fryderyk, prowadzący bardzo niezależną politykę, był kilka razy ekskomunikowany przez papieży (a "przeżył" ich czterech). Bardzo zręczną dyplomacją, intrygami i przekupstwem osiągał jednak zawsze swoje cele. Przykład? Proszę bardzo.

W podziękowaniu papieżowi za koronację na cesarza, Fryderyk zobowiązał się zorganizować krucjatę. Przypomnijmy, są to czasy wypraw krzyżowych, które miały na celu odzyskanie Jerozolimy z rąk wyznawców islamu. Fryderyk ociągał się z wyruszeniem na krucjatę, za co został ekskomunikowany. Mimo ciążącej na nim klątwy wyruszył na wyprawę, ale w swoim stylu. Zafascynowany kulturą islamu, nie zamierzał walczyć zbrojnie o Ziemię Świętą, ale działać drogą dyplomatyczną i układami.  Jego manewry polityczne często były nieszablonowe i wyprzedzały epokę, w której żył. Fryderyk zrobił coś, co nie mieściło się w głowach innych władców - podjął negocjacje z sułtanem egipskim Al-Kamilem. 

Fryderyk II Hohenstauf spotyka Al-Kamila (fot. domena publiczna)

Nie tylko odzyskał Jerozolimę, Nazaret i Betlejem dla Królestwa Jerozolimskiego, ale i koronował się na króla Jerozolimy. Aby mieć atut w walce o tron, ożenił się ze spadkobierczynią tytułu władcy Królestwa Jerozolimskiego, Jolantą (jego pierwsza żona – Konstancja Aragońska zmarła trzy lata wcześniej). Przyznacie, że przemyślane i sprytne posunięcie.  Los Jolanty Jerozolimskiej był jednak nie do pozazdroszczenia, ale nie życie małżeńskie Fryderyka jest tematem tego artykułu. Wspomnę tylko, że noc poślubną spędził nie tylko z żoną, ale także z jej kuzynką. Młodą małżonkę odesłał następnie do haremu w Palermo. Jak to haremu?  Powinniście się tu chyba czuć zaskoczeni. Cesarz chrześcijański i harem? Ale w przypadku Fryderyka nic nie powinno Was dziwić.

Arthur Georg von Ramberg – Dwór Fryderyka II w Palermo


Kontakty Fryderyka II ze światem islamu, nawiązane szczególnie po jego pokojowej „krucjacie”, miały zdecydowany wpływ na styl życia władcy. Otaczał się wizualnym przepychem rodem z Orientu. Na jego dworze w Palermo oczywistością były bogato zdobione stroje, drogie tkaniny, odurzające zapachy. Posiadał własny harem z zaufanymi eunuchami... Mówiono o nim "ochrzczony sułtan", co pokazuje nam, jak go widzieli ówcześni ludzie.

Lubił szokować i zadziwiać. Po pokonaniu buntujących się miast włoskich przeszedł ulicami Cremony na czele pochodu słoni. Miał w swoim orszaku także strusia, żyrafę... Wyobraźmy sobie jakie wrażenie musiał wywoływać w ówczesnej, średniowiecznej, często ascetycznej  Europie.

Fryderyk II Hohenstauf z ulubionym sokołem(fot. domena publiczna)

W odróżnieniu od innych cesarzy nie przebywał  w obcych mu kulturowo i zimnych Niemczech. Apulia i Sycylia to były jego ukochane miejsca. 

Altamura na Sycylii - portal katedry zbudowanej na polecenie Fryderyka II

W apulijskiej Altamurze, słynącej dziś ze wyjątkowego chleba (tak, jadłam - pyszny), zbudował katedrę, której romański portal przetrwał do dziś. Jest tak piękny, że zdjęcie naszej wycieczki musiało być właśnie w tym miejscu.

Altamura - przed katedrą Santa Maria Assunta z XIII wieku

Na południu Włoch realizował swoje wizje budując Castel del Monte (...) lub celebrując wschodnie obyczaje. 

Castel del Monte

W jego sycylijskim państwie jednym z języków urzędowych był arabski i obchodzono tam islamskie święta. Może był "zakonspirowanym wyznawcą islamu"? Jedna z teorii powstania Castel del Monte mówi, że miał być to most łączący kulturę i religię Europy  z obszarem wpływów muzułmańskich. W takiej sytuacji Fryderyk jawi się nam jako tolerancyjny i otwarty na inne kultury władca. I pewnie taki był, pomijając średniowieczną specyfikę.

Jakim człowiekiem był Fryderyk II Hohenstauf?

Był człowiekiem światłym, ale i bardzo okrutnym. Cóż, signum temporis. Położył wielkie zasługi dla rozwoju średniowiecznej nauki. Był jednym z najlepiej wykształconych ludzi epoki. Był naukowcem, alchemikiem, poetą, myśliwym i twórcą podręcznika o sokolnictwie.

Pasjonowały go m.in. matematyka (pamiętacie oktagonalność Castel del Monte?) astronomia, ornitologia, astrologia, językoznawstwo...  Stworzył uniwersytet w Neapolu, obecnie jego imienia,  oraz upowszechnił cyfrę 0 w Europie. Kontaktował się z geniuszami epoki np. Fibonaccim (pisałam o tym w poście o Castel del Monte) czy genialnym filozofem i lekarzem arabskim Awerroesem.

Był poliglotą zafascynowanym źródłami pochodzenia języka. Chciał dociec, skąd wywodzi się mowa ludzka i jakie są jej początki. Szczególnie znany jest jego eksperyment deprywacyjny, z którego chciał się dowiedzieć, jaki jest pierwotny język używany przez człowieka. Eksperyment polegał na wychowaniu grupy dzieci od narodzenia w całkowitej izolacji od mowy ludzkiej.  Zgodnie z założeniami cesarza dzieci mały samoistnie zacząć komunikować się językiem, który byłby dla nich naturalnym. Może językiem Adama i Ewy? Może hebrajskim, greckim, arabskim...? Eksperymentu nie doprowadzono do końca, ze względu na śmierć dzieci z nieznanego nam powodu. Można snuć domysły na temat tego faktu. Podobno też zamknął człowieka w beczce, aby zobaczyć czy po jego śmierci pozostanie tylko martwe ciało, czy też  pojawi się dusza. Wobec jej braku wyciągnął wniosek, że istnienie duszy jest bardzo wątpliwe. Dziś takie eksperymenty nazwalibyśmy pseudonaukowymi.

Jego kontakty ze światem arabskim przysporzyły mu wielu wrogów, stąd klątwy papieskie, w których nazywano go "antychrystem". Opisywane wcześniej "eksperymenty" znamy także z niechętnych mu źródeł. Zagadka goni zagadkę.

Kontrowersyjny, fascynujący, zagadkowy. Przez jednych potępiany, uważany z tyrana i "antychrysta" przez innych ubóstwiany i uważany za stupor mundi i twórcę nowej ery. Wrogowie zarzucali mu sprowadzenie Mongołów na Europę i kontakty z napadającymi na rycerzy krucjatowych asasynami.

Kiedy zmarł w 1250 roku, niektórzy nie wierzyli w jego śmierć. Mówiono "On żyje i nie żyje" i czekano na jego powrót. Legendarne opowieści łączą jego „pośmiertne” bytowanie z Etną. Z trzech żon miał kilkoro dzieci, a także liczne potomstwo z wielu kochanek.  Żadne jednak z jego dzieci nie zapisało się w historii.

Jego ziemskie szczątki spoczywają dziś w katedrze w Palermo na Sycylii, obok sarkofagów jego rodziców (Henryka VI i Konstancji) i dziadka (Roger II). Ma piękny sarkofag z czerwonego porfiru.

 

Palermo: sarkofag Fryderyka II

Czy coś możemy powiedzieć w temacie Fryderyk II a sprawa Polska?

I owszem. Jednym z jego oddanych i zaufanych sojuszników był Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Hermann von Salza. To on jako jedyny towarzyszył Fryderykowi w koronacji w Jerozolimie. Za zasługi Fryderyk II nadał mu nieograniczone prawa do ziem należących do obszaru Prus. Mówi o tym Złota Bulla z Rimini z 1226. Mam nadzieję, że ta data nie jest Wam obca. W każdym podręczniku figuruje jako data sprowadzenia Krzyżaków do Polski. Jak się okazuje, działania tego wyjątkowego człowieka miały wpływ także na naszą historię.


Zainteresowanym tematem polecam książkę Jerzego Hauzińskiego "Fryderyk II Hohenstauf, cesarz rzymski". Po powrocie z Apulii postanowiłam dowiedzieć się więcej o Fryderyku II. Post ten napisałam dopiero po lekturze tej książki.