
Obrazek pierwszy - dlaczego Rawenna?
 |
W Rawennie nawet koty
są mozaikowe. Kot jest współczesny, z pracowni mozaik w Rawennie. |
Rawenna to królestwo mozaik, przepyszne dekoracje, złocenia… Bizantyjski splendor w najlepszym wydaniu. Najsłynniejsze budowle Rawenny na zewnątrz są proste i surowe, ale po wejściu do środka mamy do czynienia z efektem WOW. Przynajmniej, ja mam. Do tego perfekcja wykonania dekoracji rękoma mistrzów sprzed około półtora tysiąca lat. Robi wrażenie?
 |
Wnętrze
Bazyliki San Vitale. |
Historia Rawenny jest bardzo bogata i znana każdemu historykowi, ale nie będziemy tu jej dokładnie omawiać. Wspomnę tylko, że w IV i V wieku była to siedziba ostatnich zachodniorzymskich cesarzy, potem stolica państwa "barbarzyńskiego" wodza Odoakra, a po zdobyciu miasta przez ostrogockiego króla Teodoryka stała się głównym ośrodkiem jego potężnego państwa. Po tych burzliwych czasach zostało w Rawennie kilka wybitnych zabytków, m.in. mauzoleum Galli Placydii oraz mauzoleum wspomnianego Teodoryka.
Okres największego rozkwitu Rawenny przypada na VI wiek, kiedy została zdobyta przez Bizantyjczyków z polecenia cesarza Justyniana Wielkiego. Stała się wtedy stolicą bizantyjskiej prowincji w Italii tzw. Egzarchatu Rawenny. Tak było przez 200 lat.
 |
Bazylika
San Vitale - po lewej stronie widoczny orszak cesarzowej Teodory. |
Podsumowując: wieki IV, V i VI to czasy świetności Rawenny, które nigdy wcześniej i nigdy później się nie powtórzyły. Efektem tego rozkwitu jest między innymi osiem budowli określonych jako wybitne zabytki wczesnego chrześcijaństwa i mozaikarstwa. Zostały one wpisane w 1996 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Osiem to sporo na tak nieduże miasto (dziś około 150 tysięcy mieszkańców), ale istotniejsze jest historyczne znaczenie Rawenny, szczególnie w czasach upadku cesarstwa zachodnio-rzymskiego i powstania Bizancjum.
W tym poście wspomnę tylko o trzech wspaniałych raweńskich budowlach. Będą to te, które oglądałam na własne oczy i to dwukrotnie, czyli Mauzoleum Galli Placydii, Bazylika San Vitale i Bazylika Sant' Apollinare Nuovo.
Obrazek drugi - Rawenna pandemiczna
Byłam
w Ravennie dwa razy, w 2016 r. i w 2021 r.
Pierwszy
wyjazd był kameralny, w wąskim czteroosobowym gronie przyjaciół. Wracaliśmy do Polski po zwiedzaniu cudnej
Kampanii. Niewiele trzeba było zboczyć z trasy, aby zobaczyć Rawennę i kolejne
zabytki z listy UNESCO. Więc dlaczego by nie?
 |
Rawenna
niepandemiczna. A.D.2016 ( czyżbym wskazywała drogę za pomocą butelki?!). |
 |
Rawenna
niepandemiczna. |
 |
Trzej
muszkieterowie z Rawenny ( podobny klimaty ma zdjęcie z Meridy, zamieszczone
tutaj
https://mojepoznawanieswiata.blogspot.com/2021/06/merida-czyli-dlaczego-uwielbiam-film.html
). |
Drugi
wyjazd, pięć lat później, był w dużo większej, zorganizowanej grupie.
Dostarczył mi mnóstwo najróżniejszych wrażeń, a piękno tego, co widziałam
zrekompensowało w pełni trudy podróży.
Pomysłodawcą
wyjazdu była Tatiana Chmielewska, właścicielka tomaszowskiego biura podróży. To
ona postanowiła grupie śmiałków pokazać piękno Mezzogiorno, czyli obszaru na
południu Półwyspu Apenińskiego obejmującego m.in. Basilicatę, Apulię i Sycylię. Naszym punktem docelowym
była bardzo interesująca, choć przez Polaków jeszcze nie do końca odkryta,
Apulia. Droga do "obcasa włoskiego kozaczka" daleka, a gdzieś zatrzymać
się trzeba. Rawenna jest doskonałą lokalizacją na przeżycie interesujących pierwszych
wrażeń.
Każdy
z tych dwóch moich pobytów w Rawennie był wyjątkowy i niepowtarzalny. Inni
ludzie, inny rodzaj podróżowania i relacji międzyludzkich, inna trasa i
potrzeby … A czy Rawenna taka sama? I tak, i nie.
Tak
samo piękne zabytki, cudne mozaiki,”oczycieszące” kolory i złocenia. Przepych
przyciągający wzrok….

San Vitale -wnętrze.
Różnica
jedna, ale jakby naznaczająca wszystko wokół. W 2016 nikt nie myślał o maseczkach czy dystansie w czasie zwiedzania. W 2021 roku podróżowaliśmy w czasie obostrzeń pandemicznych. Owszem, jechaliśmy tylko przez tzw. „białe
strefy" we Włoszech, ale pandemia odciskała na nas swoje piętno cały czas i nie
dawała o sobie zapomnieć. W Rawennie odczułam to najmocniej. Być może dlatego, ze północ Włoch bardzo silnie przeżyła kolejne fale pandemii i trauma z tym związana zmuszała ich do ostrożności.
Osoby nadzorujące zwiedzanie w Rawennie jakby nie wiedziały, co zrobić z tak dużą grupą, jak nasza. Dzwoniono, deliberowano, w końcu wpuszczano nas od razu lub dzielono na kilka grup. Czułam ich ciągłą obawę i niepewność. W południowych Włoszech było już znacznie liberalniej i nie czuć było, że mamy do czynienia ze zwiedzaniem "w czasach zarazy". Owszem "Signora, mascherina" słyszałam w każdym miejscu, do którego zapomniałam wziąć maseczki (np. toaleta na stacji benzynowej), ale robiono to uprzejmie, jakby zwracając mi uwagę, że porządek i bezpieczeństwo, także moje, jest ważne.
Nie myślcie jednak, że pandemia zniechęciła mnie do zwiedzania. Nic z tych rzeczy. Mimo wszystko...
Obrazek trzeci - mauzoleum niesamowitej kobiety. Oto Galla Placydia.
Galla Placydia była córką Teodozjusza
Wielkiego, cesarza rzymskiego z IV wieku. Była także siostrą cesarza, albo nawet dwóch, żoną cesarza i także matką cesarza rzymskiego. (podać Wam wszystkie imiona? Żartowałam.). Sama w swoim wyjątkowo burzliwym życiu została królowa Wizygotów i cesarzową rzymską. Jej życiorys mógłby być kanwą serialu przygodowego z wątkiem romansowym w tle. Pewnie wzbudziłby niechęć feministek, bo czasy dla kobiet były trudne. Galia Placydia była traktowana jak karta przetargowa w rękach braci, a jej wolność warta była kilka ton zboża, które Wizygoci uzyskali pozwalając jej wrócić do Rawenny.
 |
| Ulica Galli Placydii w Rawennie. |
Zmarła w Rzymie w 450 r. i tam też została pochowana. W Rawennie wzniesiono dla niej mauzoleum, ale nigdy nie stało się ono miejscem jej pochówku. Jest ono zachowane do dziś w prawie niezmienionej formie. Ceglane, proste - tak wyglądała wczesnochrześcijańska architektura na zewnątrz. No i oczywiście na dachu nieodłączna szyszka, czyli ówczesny symbol odradzania się życia.
 |
Zdjęcie Mauzoleum Galli
Placydii zrobione w 2016 roku (niestety za każdym razem w Rawennie mam te same
spodnie). |
Za
to wewnątrz - już wiecie: efekt WOW! Jest to zgodne z wczesnochrześcijańskim
wyobrażeniem człowieka: z zewnątrz skromny, za to wewnątrz dusza wspaniała.
Do
mauzoleum wchodziliśmy grupami. Przewodniczka musiała kilka razy powtarzać
tekst, dla każdej grupy osobno. Pomieszczenie jest małe, ale nie w tym jego
siła. Efekt już od wejścia wywołują
cudne mozaiki zachowane w idealnym stanie.
 |
Na
ścianach jest ośmiu apostołów oraz pijące wodę gołębie. |
Ściany
wewnętrzne i sklepienia zdobią cenne mozaiki. Przepięknie wykonane, w nadal
żywych kolorach, budzą zdumienie dla kunsztu artystów z V wieku.
Tematyka
mozaik jest oczywiście religijna i pełna symbolicznych odniesień.
Święty
Wawrzyniec niesie krzyż i zbliża się do rozżarzonego rusztu,
na
którym poniósł męczeńską śmierć.
W mauzoleum znajdują się także mozaiki zoomorficzne,
roślinne i ornamentalne. Na tym fragmencie są wszystkie trzy rodzaje. Piękne,
prawda? Połączenie greckiego meandra i
arabskiej arabeski.
Zdaniem
ekspertów UNESCO w mauzoleum Galli Placydii są najpiękniejsze i najlepiej
zachowane mozaiki w Rawennie. Nie zamierzam dyskutować z ekspertami UNESCO.
W pobliżu Mauzoleum znajduje się lodziarnia, a
w niej przysmak mający swoje korzenie na Sycylii: bułka z lodami (brioche con
gelati). Podobno
kiedyś było to śniadanie wieśniaków, idących w skwarze do pracy w polu. Warto spróbować.
 |
Zdjęcie
z 2016 roku. |
Obrazek czwarty - Bazylika św. Witalisa i najbardziej znane mozaiki na świecie
Bazylika św. Witalisa (San Vitale) pochodzi
z VI wieku. To tutaj znajdują się słynne, znajdujące się w każdym podręczniku
do historii, mozaiki przedstawiające bizantyjskiego cesarza Justyniana Wielkiego i
jego żonę Teodorę (podobnie jak Bona Sforza ma ona czarny PR w historiografii).
Kościół jest nietypowy, bo wzniesiony na planie ośmioboku. To na tej budowli wzorował się Karol Wielki tworząc kaplicę w Akwizgranie i być może cesarz Fryderyk II Hohenstauf budując fascynujący Castel del Monte, o którym też kiedyś napiszę.
 |
San
Vitale zewnętrzna bryła. |
Przez ponad trzydzieści lat pracy jako historyk przewertowałam wiele podręczników, i wierzcie mi, trudno znaleźć taki, w którym nie ma choć skrawka mozaiki z Bazyliki San Vitale z Rawenny. Portret cesarza Justyniana z tego miejsca to ikona stylu bizantyjskiego, a że Justynian "wielkim władcą był", jest wspominany na każdym poziomie edukacji historycznej. Jemu zawdzięczamy m.in. spisanie praw rzymskich (słynny Kodeks Justyniana) oraz budowę Haghii Sophii, jako świątyni chrześcijańskiej oczywiście. Wizerunek Justyniana z San Vitale jest ikoną ikon sztuki bizantyjskiej.
 |
| Justynian Wielki i jego świta - mozaika z San
Vitale. |
Kilka zdjęć z tej bazyliki i jej pięknych dekoracji zamieściłam na początku artykułu. Ich cudne kolory przyciągają wzrok.
 |
| Teodora, żona Justyniana Wielkiego, i jej
orszak. Mozaika z San Vitale. |
Pamiętacie ideę - piękne treści i istotne postaci w środku. Mozaiki pełne są symboliki, a w zasadzie nie ma tu nic, co by czegoś specjalnego nie znaczyło. Figury, ornamenty, przedmioty. Poniżej jeden z fragmentów tego bogactwa interpretacji.

Abel i Melchizedek przynoszą swoje dary
Każdy szczegół ma tu znaczenie: baranek, kielich,
ręka boga....
I tak jest na każdym fragmencie każdej mozaiki!
|
Obrazek piąty -
Nowa bazylika św. Apolinarego
 |
| Kościół jest ceglany i ma formę trójnawowej bazyliki (zdjęcie z 2021 r.). |
Bazylika Sant' Apollinare Nuovo została wybudowana w VI wieku przez króla Ostrogotów Teodoryka jako kaplica
pałacowa, przeznaczona dla arian. Ten odłam chrześcijaństwa wyznawali wtedy
Ostrogoci, podobnie jak i większość barbarzyńców. W czasach Justyniana
Wielkiego, po zdobyciu Rawenny przez Bizantyńczyków, kościół został odebrany arianom, uznanych wtedy za
heretyków i potępionych. Wtedy też zmieniono jego wystrój.
 |
Widać obie strony z mozaikami, ale po co te
niebieskie krzesła?! Zdjęcie z 2016 roku. |
We
wnętrzu ściany boczne dekorowane są mozaikami składającymi się z trzech pasów
przedstawień. W górnym ukazano sceny z Nowego Testamentu: cuda Jezusa i jego
mękę. Poniżej,
między oknami, widzimy apostołów i proroków. Pas
dolny pierwotnie ukazywał dwa orszaki dworskie – orszak króla Teodoryka i jego
żony.
Te dwa najniższe ciągi scen zostały przerobione w VI wieku tak, że obecnie ukazują procesje męczenników i
męczennic, a nie, jak wcześniej, ariańskiego heretyka Teodoryka i jego pałac. Wizerunki heretyckiego władcy i symbole jego władzy nie mogły się
przecież znajdować w prawowiernej bazylice. Prawda?
Jednak zatrudnieni do tej
przebudowy rzemieślnicy nie usunęli doszczętnie wszystkiego,
zostawiając gdzieniegdzie ręce modlących się z dawnej wersji mozaiki. Czemu ich nie usunięto? Nie wiemy, ale to o tych tych ariańskich rękach opowiada każdy przewodnik. Przewrotność historii.
 |
Lewa
strona bazyliki - widoczne trzy pasy dekoracji.
|
 |
Rewia średniowiecznej mody po lewej stronie bazyliki. Kacper, Melchior i Baltazar w topowych getrach.
|
 |
Prawa
strona bazyliki z przerobionym fragmentem dekoracji. |
 |
Detal.
Widzicie ręce pozostawione przez
partaczy z VI wieku? |
Obrazek szósty - boski Dante
W wędrówce życia, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,
W głębi ciemnego znalazłem się lasu.
Dante Alighieri „Boska komedia”
Dante,
florentczyk z urodzenia, pochowany jest w Rawennie, gdzie zmarł. Był genialnym
poetą, włoskim wieszczem narodowym, który Boską komedię napisał w
rodzimym języku, a nie po obowiązującej w XIV wieku łacinie. Prekursor
renesansu i humanista. Polityczne zaangażowanie w walki florenckich stronnictw
skończyło się dla niego wygnaniem. Dopiero później Florencja upomniała się o
swojego wielkiego syna, ale zwłok poety jej nie oddano, ukrywając je wiele lat
w Rawennie. Gdy papież osobiście zażądał oddania zwłok Dantego do Florencji odesłano.., pustą trumnę. Dante
został w Rawennie i ma tam skromny,
prosty grobowiec.
Grobowiec,
a na szczypie kopuły... szyszka, symbol łask i dobrobytu, a dla
chrześcijan
także odradzającego się życia.
 |
Wnętrze
grobowca Dantego Alighieri w Rawennie. |
Nie
będę Was zniechęcać do czytania mojego bloga i nie zacytuję za Dantem
"Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tu] wchodzicie". Możecie
śmiało wchodzić na mojego bloga bez obawy mąk piekielnych, no chyba, że
czytanie sprawia Wam ból???
Obrazek siódmy i ostatni. Kot z Rawenny
Obrazek
siódmy jest ostatnim, bo siódemka była ważna dla wczesnochrześcijańskiej
społeczności. Siódemka to cyfra magiczna, symboliczna dla różnych narodów, na
różnych etapach dziejów od początku naszej cywilizacji. Szczególnie starożytni
Sumerowie i Babilończycy byli bardzo zabobonni. Ważna dla nich była cyfra 7,
ale także byli przekonani, że 13 jest pechowa, a czarny kot przynosi
nieszczęście.
Dla chrześcijan cyfra 7 symbolizowała cztery
strony świata połączone z Trójcą Świętą. Symbol pełni i doskonałości. Ale ile kręgów kulturowych, tyle
interpretacji.
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania |
Kot
z Rawenny nie jest czarny, ale bajecznie kolorowy i mozaikowy. |
Spójrzcie
na kota z początku artykułu i tego ze zdjęcia powyżej. Poznajecie? To chyba ten sam. Czyżby
czekał na mnie przez 5 lat? Jeśli tak, to to się nazywa wierność. Jeśli nie,
to jak to można nazwać?