25 września 2020

W poszukiwaniu dobrego wina. Degustacja w Winnicach Dworu Wilkowice

 


Wino, jego smaki, aromaty, a także produkcja interesuje mnie od kilku lat. Nazwy szczepów winorośli czy regionów winiarskich brzmiały kiedyś dla mnie obco i nic mi nie mówiły. Dziś to już nie jest to dla mnie wiedza tajemna, ale znany i zrozumiały świat. Mimo to cały czas kształcę się w tym względzie. Jak zdobywam wiedzę? Zaczęło się od „Winicjatywy”  i innych blogów winiarskich.  Dzięki znajomości z pasjonatem win z Rawy Mazowieckiej, Krzysztofem Jędrzejakiem, właścicielem firmy "TimKex, wine and events", miałam możliwość uczestniczyć w wielu degustacjach, często nietypowych i bardzo dobrych win. Zawsze pasjonowała mnie także enoturystyka, czyli odwiedzanie rejonów związanych z winem lub udział w imprezach o tematyce winiarskiej.  Udało mi się przez ostatnie lata  zobaczyć kilka miejsc związanych z produkcją wina i w tym artykule spróbuję opisać jedno z nich.

W centralnej Polsce, w pobliżu Rawy Mazowieckiej, znajdują się Winnice Dworu Wilkowice, których zwiedzanie i związana z nim degustacja były dla mnie wielkim zaskoczeniem. Organizator tego przedsięwzięcia, znany mi z rawskich spotkań Krzysztof Jędrzejak, do końca nie zdradził dokąd nas zabiera. Wiedzieliśmy tylko, że to centralna część naszego kraju. Jest kilka regionów winiarskich w  Polsce, chociażby lubuskie, okolice Sandomierza, Małopolska i Podkarpacie … Ale wina z centralnej Polski? Niemożliwe! A jednak.

Dwór Wilkowice-front neoklasycystycznego budynku

Degustacja win w Winnicach Dworu Wilkowice zorganizowana była profesjonalnie. Wszystkie szczegóły naszego spotkania były dokładnie przemyślane. Degustowaliśmy dziesięć win produkowanych w  tej winnicy i było to jedno z najbardziej udanych winiarskich spotkań w jakich uczestniczyłam. I nie myślę tylko o spacerach z kieliszkiem w dłoni po pięknym ogrodzie i dyskusjach na ławeczkach, ale o WINACH. Polskich winach. Winnica położona jest koło dworu Wilkowice i stanowi jego integralną część. Jak informuje elegancki prospekt, który otrzymaliśmy, "Dwór Wilkowice" jest wpisany do rejestru zabytków pod numerem 594/83. Powierzchnia zabudowy dworu obejmuje ok. 2000 m2. Jest on usytuowany w odległości ok. 70 km od Warszawy oraz ok. 60 km od Łodzi. Dwór w Wilkowicach został zbudowany ok. 1850 roku na życzenie Leonarda Wilskiego. Ostatnim właścicielem był Tytus Wilski, który  opuścił dwór w 1946 roku. Czasy PRL nie sprzyjały rozwojowi tego miejsca i popadało ono w coraz większą ruinę. Obecnie przywracana jest świetność całej posiadłości. Produkcja win z miejscowych szczepów jest jednym z ważniejszych punktów tego rozwoju. Piękny dwór i winnica, ale to nie wszystko. Całości obrazu tego miejsca dopełniają urokliwe stawy (jeden z własną plażą), ogromna przestrzeń łąki godna pola golfowego, romantyczne ławeczki…  

Przed degustacją pokazano nam winnicę. Szpalery krzewów winorośli rosnące w równych, bardzo zadbanych rządkach. 

Kolekcja 42. szczepów winorośli

Winnica-widok ogólny

Winnica istnieje od 2009 roku, pierwsza produkcja ruszyła w 2012. Winnica  powiązana jest z  tzw. kolekcją, w której winorośle hodowane są na potrzeby degustacji owoców. Można próbować gron porównując ich smaki i aromaty. A było co próbować, ponieważ w winnicy uprawiane są aż 42 szczepy winorośli.

Praca w winnicy trwa cały rok. Przycinanie, kształtowanie, obcinanie liści, aby słońce mogło dotrzeć do gron, sprawdzanie dojrzałości owoców oraz ich kwasowości, ręczny zbiór i cały proces produkcji… Praca winiarza nie ma końca.

Zadbana winnica to efekt ciężkiej pracy

Pokazywano nam odmiany winorośli, z których sporządzono zestaw degustacyjny.  Informowano, które grona są już dojrzałe, a którym brakuje jeszcze trochę słońca. Rozmawialiśmy także o problemach z uprawą winorośli w polskich warunkach. Wiedziałam wcześniej, że w naszym kraju nie udaje się hodowla szczepów vitis vinifera (winorośl właściwa), ze względu na klimat. Po prostu przemarzają. Tworzone są tzw. hybrydy, mieszanki szczepów wytrzymujące nasze zimowe temperatury i wiosenne przymrozki. Choć w tej ostatniej kwestii zdarzają się też porażki. 


Wspaniałe kiście Regenta

Wszystko opisane i uporządkowane

Wina w Winnicach Dworu Wilkowice produkuje się tylko i wyłącznie ze szczepów tutaj uprawianych. Do produkcji win białych preferuje się szczepy: Bianca, Aurora, Seyval Blanc oraz Saint Pepin. Wina czerwone przeważnie robione są ze szczepów Rondo, Regent, Leon Millot. Większość tych szczepów to mieszańce międzygatunkowe. Nie oznacza to wcale, że hybryda ma mniejsze walory smakowe, czy mniejszą wartość użytkową. Czasami wręcz przeciwnie. Cechą charakterystyczną tego rodzaju szczepów jest po prostu to, że stworzono je do danych warunków klimatycznych.


Wygrzewające się w słońcu winne grona


Degustacja odbywała się w klimatycznej sali z widokiem na staw i plażę. Na suficie i w oknach pięknie prezentował się udrapowany biały materiał. Przywitały nas udekorowane stoły oraz lista dziesięciu win, które będziemy degustować. Otrzymaliśmy także informację o szczepach, z których te wina wyprodukowano. Okazało się, że większość to wina jednoszczepowe, ale zdarzały się  też  kupaże, np. Aurory i Bianci po 50 % lub Ronda i Regenta w tych samych proporcjach. Degustowaliśmy pięć wytrawnych win białych, cztery wytrawne wina czerwone i jedno białe półsłodkie. Wina białe w polskich warunkach udają się najczęściej lepiej niż czerwone, taka jest ogólna opinia. Jak jest w tej winnicy - sprawdzimy to w praktyce. Przygotowano dla nas wina z trzech roczników 2016, 2017 i 2018.

Butelki win przygotowanych na naszą degustację


Urokliwa sala degustacyjna


Widok z sali degustacyjnej

Plaża przy stawie
Dwór Wilkowice od strony parku

W połowie degustacji, po skosztowaniu ostatniego z pięciu win białych, wyszliśmy na spacer po pięknym parku zlokalizowanym przy Dworze Wilkowice. Poza samym neoklasycystycznym budynkiem uwagę naszą przykuła interesująca rzeźba zawieszona na linie miedzy budynkiem a drzewami. Autorem jest rzeźbiarz Jerzy Kędziora. Przedstawia ona kobietę uprawiającą gimnastykę artystyczną i robi niecodzienne wrażenie. Jerzy Kędziora jest autorem wielu oryginalnych rzeźb balansujących. Jedna z nich "Przechodzący przez rzekę" stała się symbolem Bydgoszczy. W Dworze Wilkowice odbyła się kiedyś wystawa prac tego artysty.

Romantyczna ławeczka w parku

Olbrzymia przestrzeń parku kryje jeszcze wiele możliwości

Rzeźba autorstwa Jerzego Kędziory 


Last, but not least. Moja ocena degustowanych win. Zaskakująco smaczne, co potwierdzali wszyscy uczestnicy degustacji, szczególnie ci, którzy nigdy wcześniej nie pili polskich win. Białe były aromatyczne, co jest dla mnie szczególnie ważne. Oczywiście, miały  różną kwasowość, która wynika  z poziomu cukru w gronach. Można było jednak znaleźć dla nich wszystkich wspólny mianownik, co nie dziwi, ponieważ rosną w takiej samej glebie i w takich samych warunkach klimatycznych. Podstawą terroir jest tutaj podłoże jakie pozostawił lądolód. Morenowe pagórki będące częścią Wzniesień Południowomazowieckich i Wysoczyzny Rawskiej zbudowane są z gliny lub piasków lodowcowo-rzecznych. Jest to dobre środowisko dla win czerwonych, co jest wyjątkowym zjawiskiem w polskich warunkach.

W winach białych przeważały aromaty dojrzałej renklody i gruszki, także trochę ziołowości i wyraźna kwiatowość. Saint Pepin miał dla mnie najwięcej aromatów, przypominał mi trochę Sauvignon Blanc swoją zapachową „zielonością", a może nawet  Gewurztraminera z jego słodką korzennością.

Mnie osobiście najbardziej zaskoczyły wina czerwone. Wiemy, że terroir tego obszaru dał możliwość stworzenia wyjątkowych win czerwonych i ten bonus perfekcyjnie wykorzystano. Moim faworytem jest kupaż Ronda i Regenta z 2018 roku. Opis tego wina za strony Winnic Dworu Wilkowice w pełni oddaje moje wrażenia: "Nos pełen czereśni, wiśni i jeżyn dopełnionych ciepłą śliwką i likierową, pestkową nutą". A co wyniknie, jeśli  temu kupażowi pozwolimy dojrzewać cztery miesiące w dębowej beczce? Panuje powszechna opinia, że polskie wina do beczki się nie nadają. Jaki finał tego niecodziennego, jak na polskie warunki, eksperymentu? Niektórzy byli zachwyceni niecodziennym smakiem, niektórzy wręcz przeciwnie. De gustibus non es disputandum.

Dokąd zmierzają Winnice Dworu Wilkowice? To pytanie zadają sobie także osoby odpowiedzialne za rozwój tego miejsca. Znamienne „Quo vadis?” pojawia się we wspomnianym wcześniej prospekcie. Plany są bardzo ambitne. Promowanie tradycji polskiego dworu jako miejsca rozwoju kultury i utrzymywanie ciągłości historycznej Dworu Wilkowice. Dwór szczyci się patriotycznymi korzeniami, choćby z czasów II wojny światowej.  Odwołam się do wspomnianego wcześniej prospektu: "Dwór Wilkowice był schronieniem dla wielu postaci polskiej kultury, sztuki, nauki i biznesu (...) Pod przybranym nazwiskiem ukrywała się tu również żona, córka, syn i wnuczka generała Andersa. To tutaj narodziła się legenda o Jego powrocie na białym koniu i wyzwoleniu Polski spod okupacji." Ukrywało się tu około czterdziestu rezydentów. Po "czwartkowych śniadaniach" udawali się do stolicy, aby uczestniczyć w ważnych państwowych naradach. Opowieści o mieszkańcach tego miejsca w czasie II wojny światowej są dla mnie jako historyka pasjonujące. Sama postać  Ireny Anders pobudza wyobraźnię. Jednak opisanie życia i działalności dawnych mieszkańców Dworu Wilkowice nie jest tematem tego artykułu. Może kiedyś...

 A wina? Dawne dwory słynęły z własnej produkcji różnych trunków. Dlaczego teraz nie może być podobnie? Daje to możliwość dalszego rozwoju i promowania tego miejsca.

Jako historyk i miłośnik wina mogę tylko zachwycać się takim przedsięwzięciem i obserwować jego dalszy rozkwit.

 

 

Maria Śledzińska