Ciekawe hasło reklamujące Belize. Odwołuje się do angielskiej frazy "You better believe it" ("Lepiej w to uwierz"), w której zmieniono tylko dwie litery, aby otrzymać jasne przesłanie: Belize jest ciekawe, ekscytujące i nie uwierzycie jak tu jest, póki nie przyjedziecie. I rzeczywiście, czasami trudno uwierzyć w kontrasty panujące w tym kraju. Jesteście ciekawi? To zapraszam.
O Belize wspominałam już w poprzednim poście o Lamanai. Oglądanie tego niesamowitego, zatopionego w dżungli, ośrodka kultury Majów i podroż do niego łodzią pędzącą po krętych zakolach New River z prędkością momentami około 50 km/h było rzeczywiście niewiarygodnym doznaniem. Ale Belize ma także inne atrakcje. Kraj pełen sprzeczności, niby po angielsku uporządkowany, ale targany siłami natury, które nie pozwalają na stabilny rozwój. Huragany niszczą ten kraj systematycznie. Jeden z nich o nazwie Hattie w 1961 roku zniszczył dawną stolicę kraju Belize City. Wtedy też podjęto decyzję o budowie nowej stolicy Belmopan w głębi kraju. Belmopan nie ma nawet 20 tysięcy mieszkańców. Belize City, dawna stolica, ma niecałe 60 tysięcy, a cały kraj mniej niż 400 tysięcy.
Historia
Belize w pigułce wygląda tak: Majowie władali tym obszarem aż do konkwisty w
XVI wieku, potem oczywiście Hiszpanie. Od XIX wieku państwo to istniało jako
kolonia Honduras Brytyjski aż do roku 1981, kiedy to powstało Belize. Głową
państwa jest obecnie królowa Elżbieta II, reprezentowana przez gubernatora.
Lokalna waluta, choć zwie się dolar belizeński, posiada wizerunek brytyjskiej
monarchini.
![]() |
| Dom Gubernatora( Government House) w Belize City |
Przejeżdżając autokarem
przez Belize zwróciliśmy uwagę na wielką biedę widoczną na każdym kroku.
Mijaliśmy okolice nie tylko zaśmiecone i zaniedbane. Uwagę naszą
przykuwały niedokończone domy i prowizoryczne chatynki. Zastanawiał mnie
rodzaj tymczasowości mijanych zabudowań. Budynki ledwo stojące, jakby
miały się za chwilę przewrócić. Czy to niechlujstwo mieszkańców? Nic z tych
rzeczy! To natura wymusza mieszkanie w czymś, co nie ma wielkiej wartości, bo
za chwilę może już nie istnieć. I to my narzekamy na klimat! Obok ledwo
skleconych budynków stały całkiem przyzwoite samochody. Co za kontrast!
To też podyktowane jest realiami naturalnego środowiska. Samochód musi być
dobry i sprawny, aby można było uciec przed huraganem. Samochód po prostu
ratuje życie.
Dawna stolica, czyli
Belize City, nie zrobiła na nas wielkiego wrażenia. Podobało nam się kilka
budynków, a jakże w stylu kolonialnym. Spuścizna brytyjska reprezentuje
zdecydowanie wyższą kulturę architektoniczną. Zobaczyliśmy Dom
Gubernatora (Government House), budynki mariny, budynek sądu (Supreme Court) i chyba
najciekawszy element –Katedrę św. Jana (St. John`s
Cathedral).
![]() |
| Budynek sądu (Supreme Court) w Belize City |
![]() |
| Anglikańska katedra św. Jana w Belize City-symbol kolonialnej przeszłości Belize |
Katedra św. Jana to
najstarszy anglikański kościół w Ameryce Środkowej. Zbudowano go z cegły, która
była balastem na angielskich statkach, a budowali ją niewolnicy sprowadzani z
Afryki. "Misja białego człowieka" w wersji belizeńskiej?
W Belize dominują
katolicy. Podobne jak wcześniej w Cancun w Meksyku,
zobaczyliśmy bardzo oryginalne dla nas zjawisko. Byliśmy na naszej
wyprawie na początku stycznia, niedługo po świętach Bożego Narodzenia.
Bożonarodzeniowe drzewko, ubrane tradycyjnie, stojące koło palm, w
karaibskim słońcu? Tak, właśnie. Niecodzienne zjawisko.
![]() | ||||
Drzewko bożonarodzeniowe przed Katedrą św. Jana w Belize City-styczeń 2020 r.
|
Po angielskiej dominacji
zostały jednak także świątynie protestanckie i protestanci w wielu różnych
odmianach. Przypomnę choćby mennonitów w Lamanai. Mieszanki religijnej
dopełniają wyznawcy tradycyjnej religii Majów, a także buddyści, rastafarianie
i bahaiści... O tych ostatnich dużo ciekawych informacji zdobyłam w czasie
wyprawy do Izraela i być może kiedyś wrócę do tego tematu.
![]() |
| Belizeńczycy na rzece New River-rożne rysy twarzy i karnacje oraz być może religie( czapka rastafariańska chyba o czymś świadczy) |
Na nabrzeżu ustawiono kolorowy napis BELIZE. Jest
to miejsce namiętnie uwieczniane przez turystów, którzy pozują przy
poszczególnych literach. My też pozowaliśmy, ale niech te zdjęcia zostaną w
głębokich zakamarkach mojego komputera.
Obok
napisu BELIZE znajduje się latarnia morska, ale nie ona najbardziej zwróciła
moją uwagę. Obok niej jest grób największego dobroczyńcy Belize Barona Blissa.
Był to brytyjski podróżnik, który przekazał dwa miliony dolarów na rozwój
ówczesnej kolonii Honduras Brytyjski. Co roku 9 marca mieszkańcy Belize obchodzą święto narodowe–
Dzień Barona Blissa (Baron Bliss Day).
![]() |
| Latarnia morska z grobem Barona Blissa |
Nocleg mieliśmy w hotel „Ramada”. Po zaniedbanych
dzielnicach Belize City, które oglądaliśmy wcześniej, spodziewaliśmy się
raczej przeciętnych warunków. I tu następne zadziwienie i belizeński kontrast.
Hotel był bardzo elegancką "złotą klatką”. Zwiedzaliśmy trzy kraje, ale tylko w Belize, tylko w hotelu „Ramada” byli
uzbrojeni strażnicy. Nasza przewodniczka uprzedziła nas, że koło hotelu jest
niebezpiecznie i poprosiła, aby nie wychodzić wieczorem. Hotel jest enklawą
bogactwa wśród wielkiej biedy. To tam zatrzymują się zagraniczni turyści
z wypchanymi portfelami i cennymi przedmiotami. Grzecznie nikt z nas nie
wyszedł poza hotel. Na miejscu było bezpiecznie, elegancko i ciekawie. Jedną z
atrakcji było mieszczące się w hotelu kasyno.
Z okien roztaczał się widok na miasto i Morze Karaibskie wieczorem.
![]() |
| Hotel "Ramada" w Belize City |
![]() |
| Widok z hotelu "Ramada" na Belize City |
![]() |
| Widok z hotelu "Ramada" na marinę i Belize City. Stąd będziemy płynąć na wyspę CAYE CAULKER |
Ludność Belize stanowi wielką mieszankę
etniczną. Główną grupą są Mulaci i Metysi oraz Garifuna, czyli potomkowie
Murzynów i Indian z grupy Karaibów. Od indiańskich plemion zamieszkujących te rejony pochodzi nazwa Morza
Karaibskiego. Potomkowie dawnych Majów stanowią 11,3%. Dużo. Dodajmy
do tego Kreoli , a otrzymamy bardzo interesującą mozaikę kolorów skóry, religii
czy zwyczajów.
![]() |
| Belizeńczyk-ani Afrykanin, ani do końca nie Indianin |
Tę mieszankę pokazuje choćby flaga i godło Belize:
Murzyn i Metys. Murzyni byli sprowadzani przez Anglików jako niewolnicy. Silni
i wyrośnięci wykorzystywani byli do ciężkich prac fizycznych. Umięśniony Metys
nie ustępuje wzrostem ani muskulaturą ciemniejszemu koledze. Cóż, poprawność
polityczna. Godło nawiązuje do historii powstawania Belize. Żegluga, wyrąb
drewna to kiedyś podstawowe zajęcia Belizeńczyków. Łacińska dewiza "Sub
umbra floreo" znaczy "W cieniu kwitnę".
Następną część moich wspomnień poświęcę wyspie CAYE CAULKER-dla niektórych najważniejszemu miejscu w Belize. Będzie o karaibskim raju i ...rekinach.
















