01 listopada 2020

Jesień w moim ogrodzie



Mimo wszystko, mimo naszych ludzkich rozterek i niepewności jutra, przyroda funkcjonuje normalnie. Kończą się zapasy chlorofilu zgromadzone w roślinnych komórkach. Zieloność zmienia się we wszystkie możliwe odcienie żółci, czerwieni i pomarańczu, aby ostatecznie całkiem zbrązowieć. I w listopadzie Flora pozwoli sobie na stratę listowia i sen zimowy. Chyba, że jest się rośliną zimozieloną. To wtedy proces ten nas nie dotyczy.

                                                          Zacznijmy poetycko.

 „Mimozami jesień się zaczyna,

Złotawa, krucha i miła.

To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,

Która do mnie na ulicę wychodziła…”           

 Autorem tekstu jest Julian Tuwim, a wiersz wydany został po raz pierwszy w 1921 roku. Tytuł tego utworu to „Wspomnienie”. Czesław Niemen śpiewając ten utwór, tekstem Tuwima, a także swoim głosem, wprowadzał nas w jesienny nastrój. 

Czy nadal w Polsce mimozami jesień się zaczyna? Tak, oczywiście. Z tą tylko różnicą, że… to wcale nie są mimozy. Co to właściwie jest? Żółto kwitnące rośliny, takie jak na zdjęciu poniżej,  które uważamy za mimozę, wcale mimozą nie są. To nawłoć kanadyjska, która przywędrowała do nas z Ameryki. Do dziś można ją spotkać w ogrodach. Także ja, na  początku mojej ogrodniczej działalności, pozwoliłam  rozgościć  się nawłoci. Niestety jest bardzo ekspansywna, posiada ogromną ilość nasion i rozsiewa się wszędzie. Ciężko nad nią zapanować. Często widzę ją na łąkach, nieużytkach, w przydrożnych rowach. Wiele osób traktuję ją jak chwast, wyrywając bezlitośnie. Choć znane mi jest także wykorzystanie nawłoci w pszczelarstwie i ziołolecznictwie.  

Nawłoć, czyli "polska mimoza"


Prawdziwa mimoza, inaczej czułek wstydliwy, wygląda całkiem inaczej. Ma drobne, różowe kwiaty, a jej cechą charakterystyczną jest zwijanie się liści i to natychmiast po  dotknięciu. Ciekawe i nieoczekiwane zjawisko. Czy można ją spotkać w Polsce? Tak, ale tylko w kwiaciarniach i ogrodach botanicznych.  Niestety w naszym klimacie nie przetrwa w gruncie. Cóż, delikatna jak mimoza. Miałam okazję zobaczyć "działanie” listków mimozy. Przy najlżejszym nawet dotknięciu wstydliwie chowają się przed intruzem. Taki system obronny. My też czasami zwijamy się w kłębek, aby ochronić się przed złym światem i jego problemami.

Mimoza, czyli czułek wstydliwy

Dlaczego więc Tuwim użył tej nazwy. Cóż licentia poetica. Poza tym na początku XX wieku w tradycji ludowej rzeczywiście nazywano nawłoć „polską mimozą”.

Mój ogród obchodzi w tym roku dwudzieste urodziny. Kiedy kupowaliśmy nasz kawałek ziemi rosła tu tylko kukurydza.  Nasadzenia zaczęliśmy od sosen, brzóz, jarzębin, modrzewi...Dziś są to potężne drzewa. Ogród żyje własnym życiem i ciągle się zmienia. Odwołując się do powiedzenie Heraklita z Efezu, twórcy powiedzenia panta rhei, możemy stwierdzić, że dwa razy nie można wejść do tego samego ogrodu. 

Dziś mój ogród w jesiennej odsłonie.

Polska złota jesień oferuje nam, poza nawłocią, całe mnóstwo innych atrakcji. Nie tylko bajecznie kolorowe liście, ale także owoce dziko rosnących drzew i krzewów.

Ognik szkarłatny

Ognik szkarłatny jak widać nie zawsze jest szkarłatny

Bajecznie kolorowe owoce: berberysu, cisu, trzmieliny pospolitej, ognika szkarłatnego czy dławisza cieszą co roku moje oko. Niektóre z nich np. owoce berberysu mogą być wykorzystywane na nalewki, dżemy czy konfitury. Inne, jak cisu są silnie trujące, ale wszystkie tworzą klimat mojego jesiennego ogrodu.

Owoce dławisza

Barwne owoce dławisza

Trujące owoce cisa

Trujące owoce wiecznie zielonego cisa

Pięknie do zimowego snu przygotowuje się moja ulubiona brzoza "Dalecarlica" o cudnie postrzępionych liściach. Sadziłam ją kilkanaście lat temu jako małą roślinkę, patyczek prawie. Dziś to dorodne, wysmukłe i eleganckie drzewo.

Brzoza "Dalecarlica"

Już prawie ogołocona z liści moja ulubienica 

Ściany mojego domu porasta pięknie przebarwiający się winobluszcz pięciolistkowy, najbardziej chyba jesienią widowiskowe pnącze. Wspaniale dekoruje nie tylko ściany, ale  i wspina się na inne rośliny, dając niesamowite efekty kolorystyczne.

Jesienny winobluszcz

Winobluszcz, w odróżnieniu od bluszczu, traci liście na zimę, ale za to jesienią...


Jesienny winobluszcz

Winobluszcz wspinający się po krzewie jałowca


Jesienią ogród się przeobraża. Nieefektowne  wiosną i latem rośliny  teraz pokazują swoje prawdziwe oblicze. Jak chociażby ten cudny klon palmowy, berberysy i iglicznia.

Klon palmowy to jedna z najpiękniejszych jesiennych roślin


W tle intensywnie żółta iglicznia

Zagajnik brzozowy, z własnoręcznie sadzonych małych drzewek, dziś prezentuje się okazale. Cieszy nas koźlakami i dorodnymi prawdziwkami.

Perspektywa od strony borowika


Zagajnik brzozowy z mojej perspektywy


W moim ogrodzie stosuję zasadę "zero waste". Wiele przedmiotów zbędnych już dla mnie, czy moich znajomych, znajduje swoje miejsce w ogrodzie. Niektóre wręcz zyskują nowe życie. Wkomponowują się w nowe otoczenie, jakby były tam od dawna.

Tak, wiem, wiosną trzeba będzie to zgrabić. Ale teraz jest cudnie.


Niektóre liście jeszcze kurczowo trzymają się resztek letnich kolorów


Pęcherznice dają jesienią barwny popis 



Tworzę ten ogród, aby kreować przestrzeń wokół siebie. Realizuję tym samym najwyższy poziom w hierarchii ludzkich potrzeb Abrahama Maslowa- potrzebę samorealizacji. Na czym ona polega w moim przypadku? Zmieniam kawałek świata należący do mnie, rozwijam własną wyobraźnię i tworzę. Wprawdzie nie obraz ani symfonię, ale moją małą rzeczywistość. Razem z przyrodą współtworzę harmonię i piękno.

 



Wróćmy na chwilę do poezji

"Od twoich listów pachniało w sieni,

Gdym wracał zdyszany ze szkoły,

A po ulicach w lekkiej jesieni

Fruwały za mną jasne anioły." 

W moim ogrodzie anioły nie fruwają (ja o tym w każdym bądź razie nic nie wiem). Ale niezależnie od pory roku aniołowie mojego ogrodu pilnują. Zimą siedzą cicho, trochę ukryte, aby wiosną rozpostrzeć skrzydła lub przysiąść w ulubionym zakątku.


Ten kamyczek dostałam w prezencie. Wolę go niż niejeden z moich licznych pierścionków.


Rozchodnik okazały tworzy nastrój jesiennej rabaty


Pierzynka z liści

Złoty perukowiec kiedyś będzie dużym, pięknym krzewem


Na koniec chwila zadumy, która udziela się także moim aniołom. Myśli moje kierują się w stronę tych, którzy już nie będą stąpać po moim ogrodzie, ale są ciągle obecni w moich myślach i wspomnieniach. Brakuje mi Was.