Witamy na koralowej wyspie Caye Caulker!
 |
|
Mam nadzieję, że pamiętacie ośrodki Majów w Tulum i Lamanai? Dziś druga, po zwiedzaniu Belize City część moich wrażeń z
Belize pod kątem niehistorycznym. Czas na całkowity relaks w karaibskim słońcu.
Popłynęliśmy na jedną z rajskich wysp- na Caye Caulker. Dla niektórych to
najważniejsza atrakcja, ponieważ Caye Caulker jest częścią Rafy Koralowej
Belize. A jest to nie byle jaka rafa, tylko druga na świecie po australijskiej
i została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
 |
Z nabrzeża przy hotelu "Ramada" popłynęliśmy na wyspę Caye Caulker
|
Nie ma lepszego hasła,
aby opisać życie na tej wyspie, jak to poniżej: „Go slow”. Żyj powoli, nie
spiesz się, nie stresuj, odpocznij od pędu otaczającego cię świata. I
rzeczywiście, lokalni mieszkańcy, często w rastafariańskich strojach snują się
ospale po nie utwardzonych ulicach. Witają wszystkich życzliwie i stosują w
praktyce inne hasło „No shirt, no shoes, no problem!”. Na Caye Caulker
zakazany jest ruch samochodowy. Wszyscy, mieszkańcy i turyści przemieszczają
się po piaszczystych drogach pieszo, rowerem lub specjalnymi pojazdami
elektrycznymi.
 |
Hasło Belizeńczyków "Go slow"
|
 |
Ekologiczny transport to znak firmowy na Caye Caulker
|
 |
Ruch samochodowy zakazany
|
Wyspa jest mała, ma tylko 7 km² .
Spacer po niej sprawia dużo przyjemności. Wokół intensywne kolory i
przyjemne zapachy morza, kokosa, egzotycznych kwiatów i jeszcze czegoś
nieuchwytnego. Może to rastafarianie oddają się medytacji? Jest bajkowo. Morze
Karaibskie szumi w oddali, a my w centrum egzotycznego raju. Obserwujemy
życie ciągle uśmiechniętych mieszkańców i odwiedzamy sklepiki z pamiątkami.
Nikt się nigdzie nie spieszy-go slow obowiązuje. Nam też udziela się ta
atmosfera. Spacerujemy powoli, przysiadamy gdzieś na zrobienie zdjęć lub na posiłek.
Może tak powinno wyglądać życie? Horacjańskie "Carpe diem" w
całej rozciągłości. Ale to chyba nie nasza mentalność. Już chyba tak nie
potrafimy. Tylko bawić się, odpoczywać i w tym widzieć sens życia? Przynajmniej
ja tak nie potrafię. No chyba, że na urlopie.
 |
Kolorowe domy i ulice bez asfaltu
|
 |
| Reklama restauracji "Lazy Lizard" ( nawet jaszczurki są tu leniwe) |
 |
Karaibski obrazek
|
 |
| Bożonarodzeniowo udekorowany dom-styczeń 2020 |
 |
Plaża
|
Na Caye Caulker jest
bardzo kolorowo. Intensywne barwy domów, napisów, strojów... Dominują kolory
rastafariańskie: zielony, czerwony, żółty oraz jaskrawo pomarańczowy, co w
połączeniu z błękitem Morza Karaibskiego daje niesamowity efekt kolorystycznej
orgii. Takie są Karaiby. Dodajmy do tego miejscowe sklepy pełne doskonałego
rumu
(mój ulubiony
kokosowy), a będziemy mieć obraz rajskiego świata…dla turystów. Luksus, ale nie dla każdego.
 |
Nazwa Raggamuffin Tours nawiązuje do odmiany muzyki reggae, która powstała na Jamajce
|
 |
Zapach kokosów roznosił się wszędzie
|
 |
Intensywne kolory-tak, to Karaiby
|
 |
Bugenwille wszędzie wyglądają pięknie
|
 |
| Soczysta, egzotyczna zieleń |
 |
Plaża pod palmami
|
 |
Hasło "Zero waste" realizowane w praktyce-dekoracja z oparć starych krzeseł
|
Ciekawostką wyspy jest
The Split, czyli kanał przecinający Caye Caulker na dwie części. Można się
nim przemieszczać łodziami. Został pogłębiony przez huragan Hattie, o
którym wspominałam przy okazji opisu warunków naturalnych Belize.
 |
The Split z lotu ptaka( zdjęcie nie jest moje, ale też ładne, prawda?)
|
 |
Nawet kanał rozdzielający wyspę na dwie części ma swoją kolorową reklamę
|
Zaciekawiły mnie drzewa
namorzynowe, zwane też mangrowymi. Są to wiecznie zielone rośliny wyrastające z
wody w strefie przybrzeżnej. Ich cechą charakterystyczną są korzenie oddechowe
i specjalne przystosowania do życia w wodach słonych. Po raz kolejny zaczynam
zastanawiać się nad pomysłowością Matki Natury, która potrafiła stworzyć
tak różnorodne organizmy zdolne do przetrwania nawet w najbardziej
niesprzyjających warunkach.
 |
Drzewo namorzynowe
|
Pięknie pozowały dla
nas pelikany i mewy siedzące na nadbrzeżnych palach.
 |
Namorzyny i pelikany
|
 |
Pelikan brunatny w całej okazałości
|
 |
| Pięknie pozujący pelikan |
 |
Mewa na horyzoncie
|
Widzicie machającego do Was ludzika?
Poniższy clipart jest wstępem do następnej części naszej wyprawy. Skoro
jesteśmy na rafie koralowej, to może by tak trochę posnurkować ? Ta myśl
porwała większość naszej grupy, w tym mojego męża. Ja nie zdecydowałam
się na taką aktywność i muszę polegać na zdaniu innych uczestników wyprawy. A
wrócili zachwyceni.
Sprzęt do snorkelingu można mieć własny
lub wypożyczyć. Kapok, płetwy i ruszamy na podbój głębin. Przewodnicy
zapewniają pomoc i troszczą się szczególnie o tych uczestników, którym do
mistrzostwa w pływaniu daleko.
 |
Stąd wyrusza się na podbój głębin
|
Pewnie każdy z Was
oglądał filmy przyrodnicze pokazujące życie rafy koralowej: przecudownie
kolorowe rybki, rozwijające się ukwiały, walkę o pożywienie i przetrwanie
między organizmami, które czasami są nie do odróżnienia od podłoża. I do tego
głęboki głos Krystyny Czubówny. Rafa Koralowa Belize oferuje te wszystkie
atrakcje, poza głosem Krystyny Czubówny, oczywiście.
Zdaniem wielu turystów oglądanie
podwodnego życia jest jednym z bardziej ekscytujących przeżyć. Warto to
zobaczyć na własne oczy. A jest co oglądać.
Rafa koralowa Belize ciągnie się około 250 kilometrów i jest domem
dla różnego rodzaju roślin i zwierząt: koralowców, ryb, mięczaków czy gadów.
Pływa się tutaj w ciepłej, krystalicznie czystej wodzie. Zachwyt
wzbudzają różnorodne, formy koralowców i pływające swobodnie kolorowe
ryby. Ale największą atrakcją są płaszczki i pływające małymi stadami rekiny.
Zdjęcia poniżej są ze stron reklamujących tę atrakcję Belize, ale zapewniam
Was, że tak to wygląda!
 |
Płaszczka
|
 |
Płaszczki i rekiny-to obiecywano turystom i to dostaliśmy ( zdjęcie z Snorkeling Report)
|
 |
| Ławice rekinów i innych ryb, a między nimi snurkujący turyści |
Podsumowując:
"You must Belize it". Od zdewastowanych domów i ruin budynków,
poprzez dobry hotel otoczony przez uzbrojonych strażników, aż po bajecznie
kolorowe karaibskie klimaty. To jest Belize. Warto to zobaczyć na własne oczy,
ale mieszkać tam na stałe, niekoniecznie. Nie moja mentalność, nie mój sposób
życia. Warto jednak obserwować jak żyją inni i przenieść do własnego życia
trochę ich życiowego luzu i ..słońca.
 |
Karaibski luz w Belize
|
 |
| Karaibski luz w Kolonii Zawadzie ( ja i moje kochane siostry-trochę prywaty nie zaszkodzi) |