Temat bardzo poważny,
toć jajko to symbol życia i odradzania się. We wszystkich znanych nam
mitologiach i kosmogoniach jajo występuje jako jeden z ważniejszych symboli.
Już starożytni
Rzymianie zaczynali wszystko ab ovo, czyli od jajka. Z tego wniosek, że nie
mieli oni żadnych wątpliwości, co było pierwsze: jajko czy kura. A my ciągle
mamy ten dylemat.
Skąd powiedzenie ab
ovo? Otóż starożytni Rzymianie zaczynali ucztę od podawania jajek. Zwrot ten
używali więc w znaczeniu „od samego początku”. A na czym kończyli swoje
biesiady? Według tradycji „ad mala” , czyli na jabłkach. O ile dotrwali do
końca suto zakrapianej, dziś byśmy powiedzieli, libacji. Jednak dla
starożytnych, szczególnie Greków i Rzymian, libacja nie była tym, czym jest dla
nas obecnie. Była ważnym religijnym
rytuałem i polegała na wylewaniu na ziemie płynów, aby oddać ofiarę
bogom. Tyle dygresji historycznych. Nie będziemy snuć dziś rozważań na temat
symboliki jajka w kulturze i źródeł „jajecznej tradycji”. Nie będziemy też
przytaczać encyklopedycznych faktów na ten temat. W końcu „jajko jakie jest,
każdy widzi”.
Będzie za to cykl zdjęć
z mojego ogrodu, w którym pojawiły się wielkanocne jaja. Nadały ogrodowi kolorytu i świątecznej
atmosfery. Zobaczycie różne jaja, ceramiczne
i drewniane, w towarzystwie nielicznych na razie roślin. Ciekawostką dla
niektórych mogą być jaja na brzozie. Wnikliwi obserwatorzy będą mogli
zaobserwować także odbite w lustrzanej powierzchni fragmenty ogrodu, a nawet
samego fotografa.
Jeśli jaja poczuły się
obrażone, to je bardzo serdecznie przepraszam, że zrobiłam sobie z nich żarty.
Miłego oglądania.














