19 września 2020

Śladami cywilizacji Majów. Część I. Tulum i Dos Ojos

 

Jak pisał mój przewodnik światopoglądowy z lat licealnych Zenon Kosidowski w książce „Gdy słońce było bogiem”, Majowie to…”potężny naród obdarzony twórczym geniuszem… naród rzeźbiarzy i budowniczych–cyklopów”.

Może czas sprawdzić słuszność tej myśli?

Znani nam z historii Majowie to lud wysoko rozwiniętej cywilizacji z Mezoameryki. Majańska cywilizacja zaczęła się rozwijać około 2000 lat p.n.e. Jej apogeum to lata już naszej ery. Najczęściej podaje się wieki VII –IX. Od wieku  X możemy obserwować upadek tej wspaniałej kultury.

O przyczynach tego zadziwiającego zjawiska jeszcze będziemy mówić. Gdy w XVI wieku przybyli na  terytorium Majów hiszpańscy konkwistadorzy, po dawnej wspaniałej cywilizacji niewiele zostało. Hiszpanie nie mieli więc żadnego problemu z podbojem tych terenów. 

 Dawni Majowie zamieszkiwali tereny dzisiejszego południowego Meksyku, a dokładniej Jukatanu oraz Gwatemali i Belize. Aby więc przekonać się, jak wyglądają dziś pozostałości cywilizacji majańskiej należy odwiedzić te trzy kraje. I to też zrobiłam w styczniu 2020 roku, zdążając o krok przed pandemią.

Dlaczego Majowie? Jest to zgodne z moim zawodowym mottem: aby o czymś nauczać dobrze jest najpierw to samemu zobaczyć lub przeżyć. Wprawdzie cywilizacji Majów podręczniki do historii nie poświęcają zbyt wiele miejsca, ale przekonałam się, że zdobytą wiedzę można przemycić na innych zajęciach. Nie kryję, że podróżowanie jest moją prywatną pasją, która zawsze inspirowała mnie do rozwoju. Poza tym, ta niezwykła i zagadkowa cywilizacja ciągle fascynuje ludzi na całym świecie. Kto nie słyszał o piramidach Majów, ich kalendarzu czy krwawych ofiarach?

Co fascynuje mnie najbardziej w cywilizacja Majów?  Była ona nie tylko wysoko rozwinięta, ale i od początku owiana aurą tajemniczości. Stąd wiele sensacyjnych teorii o jej pochodzeniu i źródłach wiedzy. Najpierw jednak twarde fakty. Ich kultura powstała w czasach prekolumbijskich na obszarach Mezoameryki. Stworzyły ją ludy z  majańskiej grupy językowej. Majowie nie byli więc jednym narodem, ani też nie stworzyli jednolitej, wspólnej państwowości. W żadnym wypadku nie można mówić o imperium Majów, jako wielkim, scentralizowanym państwie z władcą na czele. Po prostu czegoś takiego nie było! Można ich sposób organizacji porównać do znanych nam z Hellady miast–państw, często ze sobą rywalizujących. Zauważam jedną różnicę: Hellenowie mieli jeden wspólny język, a Majowie wiele do dziś występujących dialektów. Podobieństw obu cywilizacji jest jednak znacznie więcej niż różnic. Podobnie jak starożytni Grecy Majowie posiadali rozległy obszaru zamieszkiwania i brak jednej centralnej władzy państwowej. Mimo tego, na całym obszarze zamieszkiwania, u Greków także w koloniach, obie te rozproszone cywilizacje posiadały wiele cech wspólnych. U Greków były to, poza wspomnianym wcześniej językiem, wierzenia, igrzyska olimpijskie, teatr…  Majowie, niezależnie od obszaru występowania, mieli niezaprzeczalne, wspólne osiągnięcia, choćby w dziedzinie architektury oraz umiłowanie do jadeitu, jaguara i ich wersji futbolu. Sic!

W swoich miastach-państwach Majowie budowali monumentalne zespoły przestrzenne. Powierzchnia centrum jednego z nich, Tikal w Gwatemali, wynosi 16 km kwadratowych. Jakie budowle preferowali? Przede wszystkim świątynie umiejscowione na wysokich piramidach schodkowych, pałace, rezydencje możnych, dziedzińce, rezerwuary na wodę pitną i kamienne boiska do gry w piłkę. Zastosowali w budownictwie tzw. fałszywe sklepienie ( kopuła pozorna).

Fałszywe sklepienie w architekturze Majów-przykład z Tulum 

Tę formę zwieńczanie budowli znamy także  z Hellady. Zanim Rzymianie wynaleźli beton w ten żmudny sposób, z bloków kamiennych, budowano łuki i pierwsze kopuły. Majowie rozwinęli pismo hieroglificzne, dwudziestkowy system liczbowy, prowadzili obserwacje astronomiczne, wynaleźli kalendarz i posługiwali się precyzyjnymi systemami rachuby czasu.

Mało osiągnięć? Będzie jeszcze więcej…

Zaczynajmy przygodę z Majami…

Po wielogodzinnej podróży wylądowaliśmy w Cancun w Meksyku. Tam poznaliśmy naszą przewodniczkę, która miała nam towarzyszyć przez całe osiem dni wyprawy. Dzięki niej mam wiedzę o Majach daleko wykraczającą poza podręczniki szkolne i mogę się nią podzielić. W planach mieliśmy zwiedzanie aż pięciu miast dawnych Majów, rozrzuconych w trzech współczesnych krajach: Tulum w Meksyku, Lamanai w Belize, Tikal w Gwatemali oraz Uxmal i Chichen Itza ponownie w Meksyk.

Zaczęliśmy od Tulum dawnego portu Majów, pięknie położonego nad turkusowymi wodami Morza Karaibskiego.

W tle ruiny wieży strażniczej w Tulum

Zobaczyliśmy m.in. El Castillo (wieżę strażniczą), Świątynię Fresków, Świątynię Zstępującego Boga i liczne pozostałości innych budowli.

Świątynia Fresków w Tulum

Pozostałości budowli majańskich w Tulum-panorama


 W Tulum zaczęła się majańska opowieść naszej przewodniczki, zwykle ubarwiana zdjęciami. Zobaczyliśmy na zdjęciach na przykład rekonstrukcje wyglądu dostojników majańskich, których zęby były dekorowane jadeitem, świętym kamieniem nie tylko Majów. W przodzie zęba robiono wgłębienie i tam umieszczano mały jadeit. Wątpliwa dekoracja ? My w XXI wieku mamy też różne pomysły na wyróżnianie się z tłumu i pokazanie swojego statusu. Złote zęby, czarne tęczówki oczu? Proszę bardzo. Przykładów nie będę wymieniać, ale każdy potrafi je przywołać.

Dekoracja zębów jadeitem 


Jeśli ktoś kiedyś uwierzył w teorię Erika von Dänikena, że Majowie kontaktowali się z kosmitami, o czym miały świadczyć znaleziono na terenie ich ośrodków czaszki zupełnie innego, nieludzkiego kształtu, to muszę go rozczarować. Majowie specjalnie deformowali głowy  nowo narodzonym dzieciom arystokratów. Był to sposób na  podkreślenie ich wyjątkowej pozycji. Krępowali dzieciom czaszki, by nadać ich głowom podłużny, przypominający kolbę kukurydzy kształt. Wyznacznikiem urody był dla Majów także  zez. Majowie wywoływali zeza celowo, zawieszając przed oczami małego dziecka ruchomą zabawkę. Zabawka ta przyciągała uwagę, ale także psuła wzrok.

Deformowanie czaszek dzieci

Kolejna ilustracja z kolekcji naszej przewodniczki przedstawiała prawdopodobny wygląd  Pałacu Gubernatora, którego ruiny wtedy oglądaliśmy. Nazwa budowli może być myląca, ale nadali ją hiszpańscy zdobywcy, nie mając pojęcia o jej pierwotnym przeznaczeniu. Tak naprawdę było to pałac władcy. Przez otwór okienny w określone dni  o ściśle określonej porze przechodziły promienie słońca. Miało to podkreślać znaczenie panującego i jego bliski kontakt z bogami. Natura od zawsze była wykorzystywana do budowania autorytetu władzy i miała budzić strach maluczkich. Znamy to zjawisko choćby z  „Faraona” B. Prusa. 

Pałac Gubernatora w Tulum i promienie słońca

Budowle Majów w Tulum były kiedyś kolorowe, co udowodniły badania. Przeważał kolor morza, w końcu Tulum było dużym portem. I znów moje skojarzenie z Grecją. Badacze sporządzili kolorową symulację wyglądu ateńskiego Partenonu, z  czasów Peryklesa-kolorystyka był bardzo podobna. Do dziś Grecy malują swoje wyspiarskie przybytki na kolor niebieski. Przypadek czy też podobna wrażliwość ludzkiego umysłu niezależnie czy mówimy o V w p.n.e. w przypadku Hellenów, czy też VIII wieku po Chrystusie, kiedy szczyt potęgi przeżywali Majowie?

 Tulum, zaczęły nam towarzyszyć wszędobylskie iguany, które wylegiwały się na murach budowli i nic sobie nie robiły z tłumu turystów.

Tulum w Meksyku-iguana wygrzewająca się na ruinie majańskiej budowli 

Iguany w Tulum

Turyści nie mogą się oprzeć, aby nie dokarmiać iguan

  Komu by jeszcze pokazać język?

Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy  do jednej z wielu na Jukatanie studni krasowych tzw. cenote. Cenotes były dla Majów podstawowym źródłem słodkiej wody i to przez cały rok. Na Jukatanie nie ma wielu rzek, a opady są ograniczone. Niektóre z cenot pełniły również ważną rolę rytualną, związaną z kultem boga deszczu. Dokonywano w nich czasami ofiar z ludzi. Archeolodzy w cenotach znaleźli zarówno szkielety, jak i przedmioty związane z kultem, co potwierdziło przypuszczenia co do ich religijnej roli. Współcześnie wiele z cenotes zostało zaadaptowanych przez człowieka do celów rekreacyjnych i turystycznych – nie tylko do zwiedzania, zażywania kąpieli, ale też do nurkowania lub snurkowania. Gdy zwiedzaliśmy i korzystaliśmy z kąpieli w cenocie Dos Ojos miałam świadomość znaczenia tego miejsca dla nieistniejącej już wielkiej cywilizacji. Cenoty mają w sobie coś tajemniczego. Refleksy świetlne na wapiennych skałach, bajkowo kolorowa woda w miejscach, gdzie przedziera się słońce…Różnorodne formy krasowe powodują , że cenoty robią magiczne wrażenie i nie dziwię się, że stanowiły kiedyś miejsce kultu.

    

Cenote Dos Ojos w Meksyku


   Tak wyglądał pierwszy dzień mojej wyprawy śladami cywilizacji Majów w Meksyku, Belize i Gwatemali.

Część druga już wkrótce...

 


1 komentarz:

  1. No… jak na pierwszy dzień wyprawy - mnóstwo wrażeń i ciekawej wiedzy o niezwykłych amerykańskich Grekach. Już teraz zapisuję się na kolejny dzień tej podróży w cudowne nieznane.

    Mam takie skojarzenie z pięknym naturalnym zjawiskiem, w których skała, woda, słońce i… czas odgrywają główne role: Grecja -> Zakynthos -> Przylądek Skinari -> Błękitne groty: https://gfx.radiozet.pl/var/radiozet/storage/images/media/images/blekitne-groty/624085-1-pol-PL/Blekitne-Groty.jpg

    OdpowiedzUsuń