Zima 2020/2021. Mroźna i śnieżna. Biały
puch przykrył brud i szarość. Ale też schował pod swoją powłoką pokarm dla zwierząt,
ograniczył dostęp do życiodajnych nasion, owoców i liści. Także tłuste larwy
były trudno dostępne. Temperatura -20 C nie sprzyja przetrwaniu.
To trudny okres dla przyrody. W taki
czas trzeba pomagać... skrzydlatym braciom.
Namnożyło się nam tego towarzystwa. Pokarm rozsypany w kilku miejscach ogrodu zwabił ptasie gromady. Gwarne „sejmiki” na gałęziach dławisza towarzyszyły nam co dzień. Wróble-mazurki szczególnie upodobały sobie posiłki podane na stole... do tenisa. Przylatywały jeden po drugim, a zaniepokojone hałasem lub nagłym ruchem-odlatywały gromadnie.
Ciekawe zjawisko.
![]() |
| Fantazyjnie poplątane gałęzie dławisza są miejscem zbiórki szczególnie dla wróbli - mazurków. Wróbel, ot taki zwykły, pospolity ptak
naszego najbliższego otoczenia. Bohater powiedzeń, symbol przeciętności i
szarości. A tu zaskoczenie: wróbel wróblowi nie równy. To co widzimy na
zdjęciach, powyżej i poniżej, to nie zwykły miastowy wróbel, ale MAZUREK, czyli
rodzaj wróbla polnego, zamieszkującego wsie i okolice podmiejskie. W końcu
mieszkam przy ulicy Polnej, a nazwa zobowiązuje. Mazurki, czyli wróble polne, mimo, że są
odrobinę mniejsze od wróbli zwyczajnych, są z nimi często mylone. A wystarczy
przez chwilę im się przyjrzeć, aby je rozpoznać.
Czym w takim razie mazurki różnią się od
swoich „mieszczańskich” braci? Gdy raz zobaczymy tę różnicę, to mazurka
rozpoznamy już zawsze. Policzek ma bowiem biały z czarną, dobrze widoczną
plamką pośrodku. Wróbel zwyczajny ma całkowicie szary policzek. I tyle w
kwestii wyższości wróbla polnego nad „miastowym”. W końcu każda sroczka swój
ogonek chwali. |
![]() |
| Uczestników tego sejmiku nie jest tylu, co naszych posłów, ale być może niektórzy pracują w komisjach. Gromady wróbli, jak te powyżej, siedzące
na gałęziach, „rozprawiające” głośno i chaotycznie, nieodparcie kojarzą mi się
z sejmikami w dawnej Polsce. Uczestnicy tych obrad - gadatliwi, stroszący
piórka, wypinający pierś - tak naprawdę nie mieli wiele do powiedzenia.
Gardłowali i machali szabelką - tak właśnie często wyglądały sejmiki ziemskie w
czasach saskich. Królowało wtedy przekonanie o wyjątkowej roli
polskiej szlachty i jej znamienitemu pochodzeniu od ludu Sarmatów.
Szlachcic-Sarmata był megalomanem, ksenofobem i często nieukiem. Nie uważam,
żeby ptaki miały te wszystkie cechy, ale czasami ich działania są bardzo
chaotyczne, podszyte niepewnością i strachem. Wystarczy jakikolwiek hałas,
poruszenie, uczucie zagrożenia, rozlatują się we wszystkie strony. Panowie
szlachta na sejmikach często nie podejmowali żadnej konkretnej decyzji. W
obawie o utratę swojej pozycji krzyczeli liberum veto i …rozjeżdżali się do
domów.
Frrr i po obradach. |
| Sejmik szlachecki, może relacyjny? |
![]() |
| Sejmik kapturowy - ktoś w końcu musi pilnować porządku w czasie interregnum. |
| Ta sójka rzeczywiście nie wybrała się za morze. |
| Tłuszczowe kule i słoninka-mniam. |
| Dla każdego coś dobrego. Sikorka wpatruje się w słoninkę jak sroka w gnat, a kowalik z pomarańczowym brzuszkiem woli tłuściutkie ziarna słonecznika. |
| Eleganckie sroki wychodzą z założenia, że lepsza psia miska niż kolejka do karmnika. |
| Niektórym sójkom trafiło się indywidualne menu jak ślepej kurze ziarno. |
| Daj sójce wierzbę to na czubku siędzie. |
| Opuszczone gniazdo wśród gałęzi "Robinii akacjowej" latem pięknie kwitnącej na różowo. |
![]() |
| Niegościnne kolce berberysu strzegą wiosną dostępu do piskląt. |
![]() |
| Niedługo zamiast czapy śniegu będą kolorowe "ptasie kraszanki" sikorek. |
A potem.....








No uwielbiam, uwielbiam małe, zjawiskowe, puchate i śmiesznie podskakujące jak na sprężynkach małe ptaszki :-) Po tym wpisie wróble jeszcze bardziej lubię i te miejskie i te wiejskie i te z gminy miejsko-wiejskiej też.
OdpowiedzUsuńWróbel - a sprawa chińska - nie dziwi. Dyktatorzy rodem z państwa środka nie mieli ograniczeń co do wielowymiarowej agresji. Chiny to wielu kategoriach potęga, ale za inwazję na Nepal - nie wybaczamy!
Karmnik z sójką i bogatką jest kolorowy i śliczny. Sroka, jak to mówią złodziejka – podjada z miski naszej Fidze.
I jeszcze ten cud narodzin i wcale nie jest wtedy ważne co było pierwsze: kura czy jajko?
Dziękuję Dana za Twój komentarz. Cieszę się, że wprawiłam Cię w dobry nastrój. Chciałabym jeszcze zauważyć, że kiedy znajdziesz swoje miejsce na ziemi, będziesz mogła z okiem własnego domu naoglądać się do woli piękna natury. Niezależnie w jakiej to będzie gminie i, co za tym idzie, jakie to będą wróble: miejski, wiejski czy miejsko-wiejskie.
OdpowiedzUsuń