12 marca 2021

Śladami cywilizacji Majów. Część VI. Uxmal - Piramida Czarownika i pelota




Uxmal- niegdyś było jednym z największych majańskich miast na półwyspie Jukatan.
Piramida Czarownika w Uxmal wyłania się jak okręt z morza dżungli

Uxmal było niegdyś jednym z największych majańskich miast na półwyspie Jukatan.  W czasach swojego rozkwitu, w VI-X wieku, zamieszkiwało je około 25 000 ludzi. Dziś jest rzadziej odwiedzane niż słynne Chichen Itza, według mnie niesłusznie. Nazwa Uxmal w języku Majów oznacza „trzy razy”, co odnosi się do częstego przebudowywania największych obiektów w mieście. Poza tym, jak wiemy, Majowie byli bardzo zabobonni i mieli swoje magiczne symbole. W Uxmal była to liczba trzy.

Uxmal zostało w mojej pamięci jako najbardziej nietypowy ośrodek Majów. Dżungla nie wdziera się tu w każdy zakamarek i brak dużej wilgotności. No to może jest drzewo ceiba, są epifity, mchy i wyjce? Też nie ma. To co jest? Wspaniała architektura i niecodzienna atmosfera rodem ze śródziemnomorskiego obszaru kulturowego. Nagrzane od słońca kamienie i klasyczne, eleganckie budowle.  


Łuk Majów-fragment Domu Mniszek
Łuk Majów-fragment Domu Mniszek

Z estetycznego i architektonicznego punktu widzenia to właśnie Uxmal zrobiło na mnie największe wrażenie. Bardzo odróżnia się od innych majańskich miast i przywodzi na myśl budowle ze znanego nam, Europejczykom, starożytnego świata. Zdobienia i kolumny wydają się powiązane w jakiś sposób z antyczną Helladą lub Rzymem.

Dom Mniszek w Uxmal
Nasz okazały fotograf pod "pozornym łukiem Majów"

Miałam nieodparte wrażenie, że gdzieś już czułam podobną atmosferę, podobnie pachniało gorące powietrze i otaczała mnie cudna architektura. Może w Pompejach we Włoszech lub w Dżarasz w Jordanii?

Dom Mniszek w Uxmal
Jedna ze ścian Domu (Czworokąta) Mniszek

Cóż to za budowle zrobiły na mnie takie wrażenie? Uxmal nie dozuje swojej atrakcyjności powoli jak inne ośrodki Majów. Od razu po wejściu na teren Zona Arqueologica de Uxmal dostajemy spektakularny i tajemniczy wizerunek wysokiej na około 40 metrów Piramidy Czarownika  (Pirámide del adivino). Efekt "Wow".

Piramida Czarownika  (Pirámide del adivino). Czasem nazywa się ją Piramidą Wróżbity, Karła lub Krasnoluda.

Piramida Czarownika  (Pirámide del adivino). Czasem nazywa się ją Piramidą Wróżbity, Karła lub Krasnoluda.

 Już sama nazwa brzmi intrygująco. Budowla robi ogromne wrażenie, jest majestatyczna i unikatowa. Owszem, jest to piramida, ale jak na majańskie budowle bardzo nietypowa. W zasadzie schodkowa, ale nie do końca. Z tył bowiem jest gładka i obła. 

W przeciwieństwie do innych piramid świata Majów, czy piramid egipskich, budowanych na planie prostokąta, świątynia ta posiada zaokrąglone rogi i zbudowana jest na owalnej podstawie. Skąd taki pomysł, nie wiadomo. Jak nie wiadomo, to trzeba to wymyślić i... stworzyć legendę. Podobno zaokrąglono rogi piramidy, aby nie pokaleczył się o nie bóg deszczu. Ot, i sprawa rozwiązana.

Piramida Czarownika  (Pirámide del adivino). Czasem nazywa się ją Piramidą Wróżbity, Karła lub Krasnoluda.
Obłość, widzę obłość

Z piramidą i jej nazwą związana jest najsłynniejsza legenda tych okolic, wywodząca się z miejscowych podań. Istnieje ona w kilku różnych wersjach. Wersja opowiedziana przez naszego przewodnika brzmi następująco: tam, gdzie dziś stoi piramida, mieszkała niegdyś czarownica. Pewnego dnia zaczęła żałować, że nie ma dzieci,  wzięła więc jajko iguany, zawinęła je w tkaninę i umieściła w kącie swojej chatki. Codziennie je doglądała, aż pewnego dnia wykluło się z niego stworzenie przypominające dziecko. Gdy po roku stworzenie przestało rosnąć, zostając karłem, przepowiedziała mu, że pewnego dnia zostanie wielkim królem. Przekonała go również, by wyzwał na pojedynek władcę Uxmal. Ten obawiając się utraty władzy polecił karłowi wykonać trzy pozornie niemożliwe zadania. Jedno z nich polegało na zbudowaniu masywnej piramidy w ciągu jednej nocy. Karzeł wykonał zadanie, podobnie jak i pozostałe, i został nowym władcą Uxmal. 

Piramida Czarownika
W tle Piramida Wróżbity. Poniżej budowla z kolumnami do złudzenia przypominającymi grackie kolumny doryckie

Magia dziwnej bryły budowli i magia legendy powodują, że piramidę zapamiętuje się na długo. Nie dlatego, że jest najwyższa w całej okolicy, ale poprzez jej kształt i tajemniczość.




Niestety nie można wejść na Piramidę Czarownika (Wróżbity), ale zrobić sobie przed nią serię zdjęć - proszę bardzo.


Piramida Czarownika w Uxmal

          Fruwamy prawie jak zawodnicy grający w pelotę. Prawie...

Zawodnik grający w pelotę. Źródło: blog.xcaret.com

Czy Majowie mieli jakieś rozrywki? A i owszem. Procesje religijne, w czasie których  zabijano jeńców wojennych, aby przejąć ich siłę, rytualne ceremonie picia kakao, składanie ofiar bogom… Ich życie nierozłącznie związane było z religią. Nawet sport. 

W obecnych czasach sport jest sposobem na życie, rozrywką i rodzajem rytuału nie zawsze ugrzecznionego. Nie ma dziś konotacji religijnych. Inaczej było w cywilizacji Majów czy też w starożytnej Grecji. Sport i religia splatały się w jedno.

Tak prezentowali się uczestnicy rytualnej gry. Źródło: blog.xcaret.com

W Uxmal jest nieźle zachowane  boisko do gry w pelotę (dziś ten rodzaj piłki nożnej w Ameryce Łacińskiej nazywa się ulama). Podstawową zasadą tej gry było przerzucenie ciężkiej, twardej piłki zrobionej z kauczuku przez kamienny pierścień, umieszczony na murze okalającym boisko. Grały dwie drużyny, wygrywała ta, która więcej razy trafiła w środek pierścienia. Trochę jak w dzisiejszej koszykówce. Pierścienie zazwyczaj znajdowały się na wysokości około 4 metrów i miały średnicę około 1 do 1,5 metra.  Niektóre z nich zachowały się i można je oglądać w kilku dawnych ośrodkach Majów.

Pierścień do gry w pelotę - około 1 metra średnicy

 Gra był bardzo trudna i kontuzjogenna i zakładała, że piłka może być odbijana tylko za pomocą kolan, ud, bioder, pośladków. Zachowały się opisy i ilustracje zawodników dosłownie „fruwających” w powietrzu i odbijających piłkę udem czy biodrem. Wymagało to niesamowitej sprawności. Nie można było dotykać piłki ani dłońmi, ani stopami.

Tak wyobrażamy sobie wygląd majańskiego piłkarza.
Źródło: blog.xcaret.com

Piłka, którą grali Majowie była tak twarda, że do gry zakładali oni zrobione ze skóry ochraniacze. Boiska do gier były otoczone trybunami. Możemy sobie wyobrazić, że widzowie kibicowali poszczególnym zawodnikom lub drużynom. Krzyczeli, komentowali i oceniali. Może przyjmowali zakłady? Mam wrażenie, że hazard, podobnie jak piractwo, jest tak stary jak nasza cywilizacja.

Boisko do gry w pelotę. Uxmal
Dwie strony boiska

Boiska do gry miały kształt wydłużonego prostokąta. Co ciekawe, Majowie zwykle lokowali je w centralnej części miasta, często w pobliżu świątyni i głównego placu. Pokazuje to, że gra musiała mieć duże znaczenie dla lokalnej społeczności. Jako rozrywka, sposób przypodobania się bogom, przebłagania bardzo ważnego dla nich boga deszczu Chaaca. 

O charakterze sakralnym tego sportu świadczą inskrypcje i opisy zostawione przez konkwistadorów oraz duchownych, którzy ten pogański obrzęd zwalczali i ostatecznie w XVI wieku doprowadzili do jego zakazu. Finałem meczu były bowiem często ofiary składane… z zawodników. Mecz symbolizował walkę dobra ze złem. Zwyciężyć miało dobro, a zawodników przeciwnej strony, najczęściej jeńców wojennych, przed meczem głodzono. Wiele wskazuje na to, że bogom składano ofiary nie tylko z przegranych, ale także ze zwycięzców. Czasami życie tracił kapitan, czasami cała drużyna.

Wyobraźmy sobie, że dzisiejsi piłkarze walczą nie o awans do wyższej ligi i pieniądze, ale o życie lub chwalebną śmierć. Jakże inaczej wyglądałyby niektóre mecze! Niektórzy badacze sugerują, że w ten sposób rozstrzygano także konflikty między poszczególnym miastami Majów. Zamiast prowadzić wojny organizowano mecz. Ciekawe.


Niestety nie mieliśmy odpowiednich strojów, aby wziąć udział w meczu 

Nie tylko Majowie łączyli sport z religią. Robili tak i Grecy, twórcy idei igrzysk sportowych ku czci Zeusa, Apollina czy Ateny. Jedni i drudzy wiązali sportową rywalizację z elementem sakralnym. Budowali boiska i stadiony. Kibicowali swoim ulubionym zawodnikom i emocjonowali się przebiegiem zawodów. Widzę też jednak zasadnicze różnice. Przede wszystkim, majański sport był krwawy i wiązał się ze składaniem ofiary z ludzi, z konfliktami lub wojnami. Hellenowie poszli zdecydowanie w inną stronę. W ogóle zaprzestawali działań wojennych na czas zawodów, wprowadzając coś co nazywało się ekecheiria (wyciągnięcie ręki), a dziś w podręcznikach historii funkcjonuje jako „święty pokój”, „pokój boży”. Idea sportowej rywalizacji zwyciężała nad wojnami. A my, współcześni ludzie, do kogo bardziej jesteśmy podobni? Wprawdzie nie składamy zawodników w ofierze, ale w XX wieku aż trzykrotnie konflikty zaprzepaściły możliwość organizacji igrzysk. Sport przegrał z wojną.


Jeden z filmów ilustrujących grę w pelotę (źródło you tube)

Jak zwykle przeceniłam swoje siły. Nie potrafię "odpuścić" wielu informacji i ciągle coś mi przychodzi do głowy, więc nie dałam rady w jednym poście zamieścić wszystkich ważnych (a przynajmniej dla mnie) informacji o Uxmal. Będzie więc część druga o Uxmal - najpiękniej zdobionym mieście Majów.


1 komentarz:

  1. Danuta Jordanek10 kwietnia, 2021

    Uxmal – faktycznie robi duże wrażenie. Czasami też mówię że do „trzech razy sztuka” ale jak potrzeba to próbuję kolejny raz :). Jako historyk doskonale zauważasz niekonsekwentną architekturę dla tego obszaru kulturowego.
    Czytając, gdy piszesz o zapachu gorącego powietrza, wyobrażam sobie jak pachną wapienne bloki nagrzewane słońcem od ca. 1,5 tys. lat – magiczne. Podoba mi się to Uxmal.

    Co do peloty - nie przepadam za piłką z wyjątkiem szczypiorniaka i pasjonującej siatkówki. Trudna i dziwna ta gra, ale swoista zamiana „wojny” rzeczywistej w „rozgrywki” sportowe, hołdując zasadzie rywalizacji - niech wygra lepszy (oczywiście bez finalnego rozlewu krwi), z zacięciem pacyfistycznym – popieram.

    Czekamy na Uxmal cdn.

    OdpowiedzUsuń