08 października 2021

Kraina Wygasłych Wulkanów

 

Tym razem poniosło mnie do Krainy Wygasłych Wulkanów. Słyszeliście o czymś takim? Nie? A jednak jest w naszym kraju taki region, a w nim pozostałości dawnych wulkanów. Wprawdzie dziś dawne stożki wulkaniczne to bardziej wzgórza niż góry, ale powstały przecież w permie, bagatela  ponad 250 mln lat temu! Czas, wiatr i mróz zrobiły swoje. Gdzie leży ta oryginalna kraina? Aby ją poznać należy udać się do województwa dolnośląskiego, a dokładnie na Pogórze Kaczawskie.

Pierwszą z naszych wulkanicznych „zdobyczy” była Ostrzyca (501 m n.p.m.). Jest ona nie tylko najwyższym wzniesieniem Pogórza Kaczawskiego, ale ma także niezwykle wyrazistą stożkową sylwetkę. 

Ostrzyca

Wzniesienie to stanowi relikt dawnych obszarów wulkanicznych i jest pozostałością komina wygasłego wulkanu. Zdecydowanie na wyrost wzgórze to zwane jest „Śląską Fujijamą”, co z dumą pokazuje tablica informacyjna.


Nośny tytuł nawiązuje do wulkanicznej genezy Ostrzycy, ale wysokość nie ta, inny też rodzaj góry i geneza powstania. Ale, wiadomo, marketing….Na szczycie to, co tygrysy lubią najbardziej: zdjęcia na skałkach, w różnych pozycjach i konfiguracjach oraz ładna perspektywa na okolicę.




Ostrzyca to nie jedyna pozostałość po polskich wulkanach. Zapraszam na górę Wielisławkę(375 m n.p.m.). Znajduje się tu ciekawa forma skalna, tak zwane „Organy Wielisławskie”.


Stygnąca w kominie wulkanicznym lawa przybrała unikatową formą pionową, tworząc rodzaj słupów, które mogą się kojarzyć z organowymi piszczałkami.  „Organy” są bardzo malownicze i dają duże możliwości kreowania ciekawych fotograficznych sytuacji, co widać na zdjęciach poniżej.

A gdy ktoś lubi historię i ma dość geologii? Proszę bardzo. Zapraszamy do Zamku Grodziec na wulkanicznych wzniesieniu …Grodziec(  389 m n.p.m.). 

Zamek zbudowali książęta piastowscy w XII wieku i służył celom obronnym. Jak wiadomo, najlepszym miejscem do obrony jest wzgórze, którego zdobycie jest utrudnione przez naturalne przeszkody. Poza tym stożkowata forma wzniesienia na płaskim terenie była dobrym punktem obserwacyjnym.


Na Dolnym Śląsku mnóstwo jest różnorodnych obronnych  budowli, bo region był przez wieki mocno targany konfliktami. Tę sytuację dobrze ilustruje historia zamku Grodziec, który przechodził wielokrotnie z rąk do rąk. Polacy, Czesi, Szwedzi, Austriacy, Niemcy... Te wszystkie nacje odegrały ważną rolę w historii budowli. Zamek był wielokrotnie niszczony, np. w czasie wojen husyckich i rozbudowywany w różnych stylach np. renesansowym w XVI wieku.




Najbardziej do zniszczenia  Zamku Grodziec przyczynili się   Szwedzi, którzy w XVII w., w czasie wojny 30-letniej, kompletnie go zrujnowali. Dodatkowo wybuchł wtedy pożar, który zniszczył dużą część zabudowań.  Zamek zaczęto odbudowywać już w XVII wieku, ale do świetności doprowadzono go dopiero, gdy stał się własnością arystokratycznych rodów austriackich. W XIX wieku część pomieszczeń udostępniono  do zwiedzania! Na początku XX wieku niemieccy właściciele przeprowadzili już bardzo planową odbudową zatrudniając renomowanego architekta.


W czasach II wojny światowej mieszkał tu  prominentny polityk  III Rzeszy, przyjaciel Hitlera i ostatni właściciel zamku  Herbert von Dirksen. Przechowywano tam także  dokumenty berlińskiej Biblioteki Państwowej. Niestety, gdy Rosjanie zajęli zamek w 1945 roku podpalili te zbiory, niszcząc największą salę zamku, Salę Rycerską. 

 

Zamek Grodziec został wpisany się na listę zabytków Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Znajduje się w nim np. najlepiej zachowana gotycka sala na Dolnym Śląsku.



Zamek ma wiele różnorodnych pomieszczeń, wież i krużganków. Z przyjemnością przechadzałam się po zamkowych pokojach i wspinałam kręconymi, stromymi schodami na szczyty wież. 





Zamek  jest bardzo malowniczy. Daje to animatorom kultury i filmowcom duże pole do popisu. Pracowały w nim ekipy filmowe ze Szwecji, Francji czy Rosji. Kręcono tu także niektóre sceny do polskiego serialu „Korona królów”.



Organizowane są tu także turnieje rycerskie, biesiady regionalne czy święta lokalnych wytwórców miodu i wina ( z czego nie omieszkałam skorzystać).

I na koniec, choć  już nie szlakiem polskich wulkanów, zapraszam Was do "Kolorowych Jeziorek" w Rudawach Janowickich, jednym z pasm sudeckich. "Kolorowe Jeziorka" to cztery stawy u podnóża Wielkiej Kopy (871 m n.p.m.) w Rudawskim Parku Krajobrazowym, w województwie dolnośląskim. 

"Kolorowe jeziorka" powstały w miejscu wyrobisk dawnych niemieckich kopalń z XVIII wieku. Wydobywano w nich piryt, przerabiany następnie na kwas siarkowy. Do dziś różnorodne związki chemiczne zawarte w skałach nadają wodzie bajeczne kolory. I to dzięki temu zjawisku możemy podziwiać Jeziorko Żółte, Purpurowe, Błękitne i Czarne. 





Związki żelaza, siarki czy miedzi zawarte w wodzie w promieniach słońca tworzą często niezapomniane widowisko. My trafiliśmy na wyjątkowo niski stan wody i mimo słońca zjawisko nie było w pełni spektakularne. Ale i tak było uroczo. Miałam wrażenie, podobnie jak w Plitwickich Jeziorach w Chorwacji, że woda, jak farba, zabarwi mi skórę jeśli zanurzę rękę w jeziorku.

Jak to na każdej wycieczce zdarzają się różne dziwaczne lub niesamowite sytuacje. To jedna z nich.

Bez komentarza.


Na zakończenie moja refleksja: czy mamy własną Fujijamę i Plitwickie Jeziora? Nie do końca, ale miejsce te i tak są warte zobaczenia. Mało znane, pobudzające wyobraźnie i zostawiające w pamięci wyraźny ślad…Te i inne cudowności(np. takie https://mojepoznawanieswiata.blogspot.com/search?q=tatarzy) mogłam zobaczyć dzięki organizatorom z PTSM Piotrków Trybunalski. Dziękuję szczególnie Annie P., która mnie do tych eskapad kiedyś namówiła.




1 komentarz:

  1. Hmmm, że mamy góry i morze oraz pustynię, wydmy i depresję – to wiedziałam, ale ciekawostką jest fakt, że w Polsce posiadamy także wygasłe wulkany.

    Marysiu, nie wchodź już tak wysoko bez wsparcia bo się martwię, że spadniesz ;)

    Zamek Grodziec – urokliwy, a kolorowe jeziorka – śliczne.

    Piękna nasza Polska cała – więc w ten czas pandemiczny, niech się dzieją te podróżne niekonieczne duże. Dobry pomysł na pocztówkę z wycieczki w Twojej i teraz już także mojej pamięci.

    OdpowiedzUsuń