Wino, jego smaki,
aromaty, a także produkcja interesuje mnie od kilku lat. Nazwy szczepów
winorośli czy regionów winiarskich brzmiały kiedyś dla mnie obco i nic mi nie
mówiły. Dziś to już nie jest to dla mnie wiedza tajemna, ale znany i zrozumiały
świat. Mimo to cały czas kształcę się w tym względzie. Jak zdobywam wiedzę?
Zaczęło się od „Winicjatywy” i innych blogów winiarskich. Dzięki
znajomości z pasjonatem win z Rawy Mazowieckiej, Krzysztofem Jędrzejakiem,
właścicielem firmy "TimKex, wine and events", miałam możliwość
uczestniczyć w wielu degustacjach, często nietypowych i bardzo dobrych win.
Zawsze pasjonowała mnie także enoturystyka, czyli odwiedzanie rejonów
związanych z winem lub udział w imprezach o tematyce winiarskiej. Udało
mi się przez ostatnie lata zobaczyć kilka miejsc związanych z produkcją
wina i w tym artykule spróbuję opisać jedno z nich.
W centralnej Polsce, w pobliżu Rawy Mazowieckiej, znajdują się Winnice Dworu Wilkowice, których zwiedzanie i związana z nim degustacja były dla mnie wielkim zaskoczeniem. Organizator tego przedsięwzięcia, znany mi z rawskich spotkań Krzysztof Jędrzejak, do końca nie zdradził dokąd nas zabiera. Wiedzieliśmy tylko, że to centralna część naszego kraju. Jest kilka regionów winiarskich w Polsce, chociażby lubuskie, okolice Sandomierza, Małopolska i Podkarpacie … Ale wina z centralnej Polski? Niemożliwe! A jednak.
![]() |
| Dwór Wilkowice-front neoklasycystycznego budynku |
Przed degustacją pokazano nam winnicę. Szpalery krzewów
winorośli rosnące w równych, bardzo zadbanych rządkach.
![]() |
| Kolekcja 42. szczepów winorośli |
![]() |
| Winnica-widok ogólny |
Winnica istnieje od 2009 roku, pierwsza produkcja ruszyła w 2012. Winnica powiązana jest z tzw. kolekcją, w której winorośle hodowane są na potrzeby degustacji owoców. Można próbować gron porównując ich smaki i aromaty. A było co próbować, ponieważ w winnicy uprawiane są aż 42 szczepy winorośli.
Praca w winnicy trwa cały rok. Przycinanie, kształtowanie, obcinanie liści, aby słońce mogło dotrzeć do gron, sprawdzanie dojrzałości owoców oraz ich kwasowości, ręczny zbiór i cały proces produkcji… Praca winiarza nie ma końca.
![]() |
| Zadbana winnica to efekt ciężkiej pracy |
Pokazywano
nam odmiany winorośli, z których sporządzono zestaw degustacyjny. Informowano, które grona są już dojrzałe, a
którym brakuje jeszcze trochę słońca. Rozmawialiśmy także o problemach z uprawą
winorośli w polskich warunkach. Wiedziałam wcześniej, że w naszym kraju nie
udaje się hodowla szczepów vitis vinifera (winorośl właściwa), ze względu na
klimat. Po prostu przemarzają. Tworzone są tzw. hybrydy, mieszanki szczepów
wytrzymujące nasze zimowe temperatury i wiosenne przymrozki. Choć w tej
ostatniej kwestii zdarzają się też porażki.
![]() | ||
Wspaniałe kiście Regenta
|
Wina
w Winnicach Dworu Wilkowice produkuje się tylko i wyłącznie ze szczepów tutaj
uprawianych. Do produkcji win białych preferuje się szczepy: Bianca, Aurora,
Seyval Blanc oraz Saint Pepin. Wina czerwone przeważnie robione są ze szczepów
Rondo, Regent, Leon Millot. Większość tych szczepów to mieszańce
międzygatunkowe. Nie oznacza to wcale, że hybryda ma mniejsze walory smakowe, czy
mniejszą wartość użytkową. Czasami wręcz przeciwnie. Cechą charakterystyczną
tego rodzaju szczepów jest po prostu to, że stworzono je do danych warunków
klimatycznych.
Degustacja
odbywała się w klimatycznej sali z widokiem na staw i plażę. Na suficie i w
oknach pięknie prezentował się udrapowany biały materiał. Przywitały nas
udekorowane stoły oraz lista dziesięciu win, które będziemy degustować.
Otrzymaliśmy także informację o szczepach, z których te wina wyprodukowano.
Okazało się, że większość to wina jednoszczepowe, ale zdarzały się też
kupaże, np. Aurory i Bianci po 50 % lub Ronda i Regenta w tych samych
proporcjach. Degustowaliśmy pięć wytrawnych win białych, cztery wytrawne wina
czerwone i jedno białe półsłodkie. Wina białe w polskich warunkach udają się
najczęściej lepiej niż czerwone, taka jest ogólna opinia. Jak jest w tej
winnicy - sprawdzimy to w praktyce. Przygotowano dla nas wina z trzech
roczników 2016, 2017 i 2018.
![]() |
| Butelki win przygotowanych na naszą degustację |
![]() |
| Urokliwa sala degustacyjna |
![]() |
| Plaża przy stawie |
![]() |
| Dwór Wilkowice od strony parku |
W połowie degustacji, po skosztowaniu ostatniego z
pięciu win białych, wyszliśmy na spacer po pięknym parku zlokalizowanym przy
Dworze Wilkowice. Poza samym neoklasycystycznym budynkiem uwagę naszą przykuła
interesująca rzeźba zawieszona na linie miedzy budynkiem a drzewami. Autorem
jest rzeźbiarz Jerzy Kędziora. Przedstawia ona kobietę uprawiającą gimnastykę
artystyczną i robi niecodzienne wrażenie. Jerzy Kędziora jest autorem wielu
oryginalnych rzeźb balansujących. Jedna z nich "Przechodzący przez
rzekę" stała się symbolem Bydgoszczy. W Dworze Wilkowice odbyła się kiedyś
wystawa prac tego artysty.
![]() |
| Romantyczna ławeczka w parku |
![]() |
| Olbrzymia przestrzeń parku kryje jeszcze wiele możliwości |
![]() |
| Rzeźba autorstwa Jerzego Kędziory |
Last,
but not least. Moja ocena degustowanych win. Zaskakująco smaczne, co
potwierdzali wszyscy uczestnicy degustacji, szczególnie ci, którzy nigdy
wcześniej nie pili polskich win. Białe były aromatyczne, co jest dla mnie
szczególnie ważne. Oczywiście, miały
różną kwasowość, która wynika z
poziomu cukru w gronach. Można było jednak znaleźć dla nich wszystkich wspólny
mianownik, co nie dziwi, ponieważ rosną w takiej samej glebie i w takich samych
warunkach klimatycznych. Podstawą terroir jest tutaj podłoże jakie pozostawił
lądolód. Morenowe pagórki będące częścią Wzniesień Południowomazowieckich i
Wysoczyzny Rawskiej zbudowane są z gliny lub piasków lodowcowo-rzecznych. Jest
to dobre środowisko dla win czerwonych, co jest wyjątkowym zjawiskiem w
polskich warunkach.
W winach białych przeważały aromaty dojrzałej renklody i gruszki, także trochę ziołowości i wyraźna kwiatowość. Saint Pepin miał dla mnie najwięcej aromatów, przypominał mi trochę Sauvignon Blanc swoją zapachową „zielonością", a może nawet Gewurztraminera z jego słodką korzennością.
Mnie osobiście najbardziej zaskoczyły wina
czerwone. Wiemy, że terroir tego obszaru dał możliwość stworzenia wyjątkowych
win czerwonych i ten bonus perfekcyjnie wykorzystano. Moim faworytem jest kupaż
Ronda i Regenta z 2018 roku. Opis tego wina za strony Winnic Dworu Wilkowice w
pełni oddaje moje wrażenia: "Nos pełen czereśni, wiśni i jeżyn
dopełnionych ciepłą śliwką i likierową, pestkową nutą". A co wyniknie,
jeśli temu kupażowi pozwolimy dojrzewać
cztery miesiące w dębowej beczce? Panuje powszechna opinia, że polskie wina do
beczki się nie nadają. Jaki finał tego niecodziennego, jak na polskie warunki,
eksperymentu? Niektórzy byli zachwyceni niecodziennym smakiem, niektórzy wręcz
przeciwnie. De gustibus non es disputandum.
Dokąd zmierzają Winnice Dworu Wilkowice?
To pytanie zadają sobie także osoby odpowiedzialne za rozwój tego miejsca.
Znamienne „Quo vadis?” pojawia się we wspomnianym wcześniej prospekcie. Plany
są bardzo ambitne. Promowanie tradycji polskiego dworu jako miejsca rozwoju
kultury i utrzymywanie ciągłości historycznej Dworu Wilkowice. Dwór szczyci się
patriotycznymi korzeniami, choćby z czasów II wojny światowej. Odwołam
się do wspomnianego wcześniej prospektu: "Dwór Wilkowice był schronieniem
dla wielu postaci polskiej kultury, sztuki, nauki i biznesu (...) Pod
przybranym nazwiskiem ukrywała się tu również żona, córka, syn i wnuczka
generała Andersa. To tutaj narodziła się legenda o Jego powrocie na białym
koniu i wyzwoleniu Polski spod okupacji." Ukrywało się tu około
czterdziestu rezydentów. Po "czwartkowych śniadaniach" udawali się do
stolicy, aby uczestniczyć w ważnych państwowych naradach. Opowieści o
mieszkańcach tego miejsca w czasie II wojny światowej są dla mnie jako
historyka pasjonujące. Sama postać Ireny Anders pobudza wyobraźnię.
Jednak opisanie życia i działalności dawnych mieszkańców Dworu Wilkowice nie
jest tematem tego artykułu. Może kiedyś...
A wina? Dawne dwory słynęły z
własnej produkcji różnych trunków. Dlaczego teraz nie może być podobnie? Daje
to możliwość dalszego rozwoju i promowania tego miejsca.
Jako historyk i miłośnik wina mogę
tylko zachwycać się takim przedsięwzięciem i obserwować jego dalszy rozkwit.
Maria
Śledzińska



















W artykule czuje się pasję , którą zarażasz innych . Serdeczne gratulacje. Z niecierpliwością czekam
OdpowiedzUsuńna następne równie zaangażowane artykuły.
Powodzenia, Mamo, będę stałym czytelnikiem. :)
OdpowiedzUsuńByłem tam. Uczestniczyłem w degustacji tych win. Rzeczywiście trzymają dobry poziom. Ta winnica to naprawdę perełka.
OdpowiedzUsuńDegustacja warta powtórzenia.
Z przyjemnością zapoznałam się z opracowanym materiałem. Czytając, nie miałam wątpliwości, że w autentyczny sposób i z wielką swobodą opowiadasz o tym co polubiłaś i co poznałaś.
OdpowiedzUsuńMoje wspomnienia biegną do wspólnej wyprawy Winnym szlakiem Lanzarotte i degustacji „wulkanicznych” win w Bodegas El Grifo (04.02.2018 r.)