20 czerwca 2021

Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki (węg. Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát)

 




Kolejna degustacja za nami. Po długiej, pandemicznej przerwie spotkaliśmy się w Sali Lustrzanej hotelu „Tatar” w Rawie Mazowieckiej. Prowadzącym jak zawsze był niezastąpiony Krzysztof. Co nam zaserwowano? Tym razem wina węgierskie z winnicy, której oryginalna nazwa brzmi „Kovács és Lánya Borászat - Sol Montis”. W wolnym tłumaczeniu to winnica Kowala i córki, czyli rodzinne przedsięwzięcie László Kovacsa i jego córki Zyty.

Obejrzeliśmy prezentację dotyczącą tej winnicy, jej położenia i historii. Winnica usytułowana jest w regionie Matra w północnej części Węgier, w pobliżu bardziej znanego Polakom regionu Eger.

Zainteresowanych szczegółami odsyłam do strony tej winnicy https://solmontis.hu/en/

Degustowaliśmy 10 win, wszystkie z tej rodzinnej winnicy, pięć białych i pięć czerwonych. Każde wino opatrzone było odpowiednim opisem: nazwa, szczep, rocznik, dominujące aromaty i smaki. Najbardziej przypadły mi do gustu białe wina: jedno zrobione z kilku muszkatów, drugie to mój ulubiony gewürztraminer. Tym razem dostaliśmy także jeszcze jedną „pomoc naukową” - spis przygotowanych dla nas przekąsek (sery, wędliny, oliwki…). Wędliny były tylko węgierskie, niektóre produkowane przez rodzinę Kovaców i dostarczone razem z winami przez właścicieli ( np. kiełbasa z daniela, salami z bawoła...). Wszystko wybornej jakości. Novum były sugestie organizatora, jak połączyć poszczególne wina z przekąską. Czasami otrzymywaliśmy rzeczywiście mariaż idealny.

Degustacja udana, zakupy zrobione. Dobrze schłodzone wina będą umilać nam gorące letnie wieczory.






Zainteresowanych tematem winnych spotkań i win w ogóle, zapraszam do przeczytania mojego poprzedniego artykułu

https://mojepoznawanieswiata.blogspot.com/2020/09/w-poszukiwaniu-dobrego-wina-degustacja.html









1 komentarz:

  1. Ok, Węgry to przecież nie tylko Tokaj i Egri Bikaver.

    Podczas najbliższych zakupów w sklepie na „L”, poszukam na półce Badacsonyi Muscat Ottonel – dobrze o nim piszą :)

    OdpowiedzUsuń